To już jest koniec, nie ma już nic. Koniec tegorocznej edycji hiszpańskiej Primera Division, czyli najlepszej piłkarskiej ligi na świecie. W sezonie 2016/2017 było wszystko, o czym każdy kibic futbolu marzy i na co czeka z utęsknieniem w przerwie pomiędzy rozgrywkami. Była walka, ambicja, mnóstwo pięknych bramek bądź parad goalkeeperów. Nie zabrakło też potu, krwi i łez. Drużyny trzymały swoich kibiców w napięciu do samego finiszu, bowiem kwestia mistrzostwa rozstrzygnęła się dopiero w ostatniej – 38 kolejce spotkań.

Barcelona zdetronizowana
Nic trzy razy się nie zdarza. Barca po zwycięstwie w rozgrywkach ligowych w dwóch poprzednich sezonach w tym roku musi oddać swoją koronę największemu rywalowi ze stolicy Hiszpanii. W sierpniu, kiedy to rozpoczynały się rozgrywki, kibice katalońskiej drużyny nie przewidywali innego scenariusza niż ten, w którym to ich ukochany klub obroni po raz kolejny tytuł. Wszystko jednak zostało zweryfikowane w ubiegły weekend. Mimo wygranego meczu z drużyną Eibar piłkarze muszą przełknąć gorycz przegranego sezonu. Sezonu, na przełomie którego przyznać trzeba szczerze, nie udało się utrzymać stałej, optymalnej formy wielu zawodnikom. Zdarzyły się piłkarskie wpadki i mecze, które teoretycznie nie powinny zakończyć się porażkami. Futbol okazał się być często bardziej nieprzewidywalny niż ktokolwiek mógł się tego spodziewać. Kontuzje, nierówna forma zawodników i często nieudolność oraz nieporadność w prowadzeniu drużyny trenera Luisa Enrique doprowadziły do tego, iż tylko cud 21 maja 2017 roku mógł dać zespołowi mistrzostwo. Takowy jednak nie miał miejsca i Barcelona zakończyła sezon na drugim stopniu podium.

Mistrzowski Real
Czas na głównych bohaterów tegorocznej edycji La Liga: zwycięski Real Madryt pod wodzą nieocenionego Zinedine Zidane’a zdobył 33 tytuł mistrzowski w historii, ale pierwszy od 2011/2012 roku. Drużyna ze stolicy Hiszpanii pokonała w ostatniej kolejce zespół Malagi i nie pozostawiła złudzeń rywalom. O ogromnej sile królewskich świadczy fakt, iż na przestrzeni całego sezonu, w każdym z 38 meczów zespół zdobył co najmniej jedną bramkę. Przy takich możliwościach w ataku i tak ogromnej skuteczności nie ma co się dziwić, że drużyna sięga po najważniejsze piłkarskie trofeum w kraju. Każdy z zawodników przyczynił się do tego ogromnego sukcesu. Mimo kilku nie najlepszych spotkań, do których trzeba z pewnością zaliczyć przegrane Gran Derbi, podopieczni francuskiego szkoleniowca prezentowali przez cały sezon wysoki poziom i co najważniejsze udało się go utrzymać w tej najważniejszej części rozgrywek. Kluczem do zwycięstwa z pewnością była forma zawodników, ale też ogromną rolę trzeba przypisać trenerowi. Dobre zarządzanie i rotowanie w zespole, genialny zmysł i iście mistrzowskie decyzje sprawiły, że Madryt dziś jest wielki, i ma to, na co w pełni zasłużył.

Atletico na tróję
Jeśli chodzi o trzecią pozycję w La Liga jest ona już niemal przypisana na stałe drugiemu zespołowi z Madrytu. Atletico bowiem od trzech sezonów kończy rozgrywki na najniższym stopniu podium. Ustrzelili pod tym względem hat-tricka. Można powiedzieć, że drużyna jest bardzo stabilna, jeśli chodzi o pozycję w Hiszpanii. Zarówno zawodnicy jak i sztab szkoleniowy z każdym sezonem mają ochotę na więcej i chcieliby też bić się w ostatniej kolejce o mistrzostwo, jednakże i tym razem nie było to dane drużynie z Vicente Calderón. Plasując się na takim, a nie innym miejscu, Atletico zapewniło sobie grę w fazie grupowej następnej edycji Ligi Mistrzów, co z pewnością jest dużym plusem bo drużyna Diego Simeone wnosi w te rozgrywki z roku na rok coraz więcej. Jeśli chodzi jednak o hiszpańskie podwórko ma niesamowitych rywali. Może za rok uda się wywalczyć coś więcej niż tylko 3 miejsce i udział w europejskim pucharze? O tym przekonamy się już za kilkanaście miesięcy.

Pożegnanie z Primera Division
Przynajmniej na rok z najwyższym szczeblem rozgrywek pożegnać muszą się: Sporting Gijón, Granada i Osasuna. Te trzy zespoły zajęły ostatnie miejsca w tabeli i spadają z La Liga Santander. Walka o utrzymanie była też, wbrew pozorom i sytuacji w tabeli, zacięta. Najbardziej z powodu spadku smucą się Andaluzyjczycy, bowiem spędzili oni w Primera Division ostatnie sześć sezonów. W każdym z nich walczyli o utrzymanie – 5 razy udała się ta sztuka, natomiast w tym roku także im powinęła się noga.

Garść statystyk
Królem strzelców został Leo Messi, który zdobył 37 bramek. Wyprzedził on tym samym Luisa Suáreza (29 goli) i Cristiano Ronaldo (25 goli). Najlepszym asystentem okazał sie Luis Suárez, zaliczając 13 decydujących podań. Za jego plecami uplasowali się Toni Kroos (12 asyst) i Neymar (11 asyst). W sumie w 380 spotkaniach padło 1081 bramek, co daje średnią 2,84 bramki na spotkanie.

Po zakończeniu tak emocjonującego sezonu kibice zawsze mają mieszane uczucia. Z jednej strony cały rok czekają na koniec, kiedy to poznają zwycięzcę, z drugiej natomiast po zakończeniu ligi czeka ich przerwa od rozgrywek, podczas której tęsknią za cotygodniowym „spotkaniem” ze swoimi ulubieńcami i nie mogą się doczekać kolejnego sezonu. Po takim finiszu w 2017 roku apetyty kibiców na przyszły rok z pewnością są bardzo zaostrzone. Teraz pozostaje tylko cieszyć się szczęściem zawodników Realu i czekać na początek kolejnej odsłony Primera Division.

Martyna Woś

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.