Purpurowe jeziorkoPolaków-turystów (nie biorąc pod uwagę „zagranicznych wojaży”) bardzo ogólnie i nieco krzywdząco można podzielić na dwie grupy: jeżdżących na północ – nad morze i wybierających południe – a więc góry. Poniższe zestawienie jest przeznaczone przede wszystkim dla drugiej grupy, lubującej się w spacerach po wzniesieniach.

Polaków-turystów (nie biorąc pod uwagę „zagranicznych wojaży”) bardzo ogólnie i nieco krzywdząco można podzielić na dwie grupy: jeżdżących na północ – nad morze i wybierających południe – a więc góry. Poniższe zestawienie jest przeznaczone przede wszystkim dla drugiej grupy, lubującej się w spacerach po wzniesieniach.

 

Nieczynne kamieniołomy w Sudetach zliczyć trudniej niż Irlandczyków na poznańskim Starym Rynku w trakcie Euro 2012. Zarówno przed, jak i po wojnie wydobywano tu wszelkiej maści skały, które w Polsce nie występują na powierzchni w żadnym innym miejscu. Większość z nich jak kamieniołom granitu w Michałowicach czy „Bacówka” (gdzie wydobywano skały nazywane amfibolitami) to miejsca raczej dla zapalonych geologów niż przeciętnego turysty. Część z dawnych kopalni ma jednak do zaoferowania więcej niż tylko specyficznej urody skalne ściany.

 

Lubiechowa. Odsłonięte tu skały nie są może tym, co statystyczny spacerowicz chce oglądać dłużej niż dwie minuty, jednak to miejsce to prawdziwa gratka dla łowców minerałów. W pęcherzach pogazowych tutejszych bazaltów, wykazując się odrobiną cierpliwości, można znaleźć kwarce, kalcyty, a przy odrobinie szczęścia, cenione agaty.

 

Ponadto miejsce to zasługuje na uwagę ze względu na czary. Tak, czary. To tutaj na swoich wysłużonych miotłach, w towarzystwie czarnych kotów, co roku zlatują się czarownice. Oprócz ważenia tajemnych eliksirów i rzucania tragicznych w skutkach zaklęć, wiedźmy sprawdzają się m. in. w rzucie miotłą oraz wybierają spośród siebie miss. Podobno w odpowiednim przebraniu niektórym udaje się do nich dołączyć. Możesz podjąć ryzyko jeśli nie przeszkadzają ci aromaty magicznych ziół (czasem przypominający róże, a czasem od tygodnia nieprane skarpetki), szpetnie zakrzywione nosy i złowrogi śmiech.

 

Sędziszowa. Rezerwat Przyrody Organy Wielisławskie. Nazwa tego odsłonięcia nie jest przypadkowa, bo tutejsze skały pochodzenia wulkanicznego (ryolity) przypominają swym wyglądem kościelne organy… Z jedną różnicą – tej wielkości instrumentu nie pomieściłaby żadna świątynia. Tak niezwykła forma (5-ciokątne słupy o kilkudziesięciocentymetrowej  średnicy) powstała w wyniku stygnięcia magmy w kominie wulkanicznym. Choć równie dobrze może to być robota muzykalnych olbrzymów, kryjących się w okolicznych lasach.

 

Purpurowe jeziorko

 

Wieściszowice. Rezerwat Kolorowe Jeziorka. Czerwień, żółć, zieleń i błękit – jest na czym oko zatrzymać. Purpurowe Jeziorko szczególnie zwraca uwagę. Przed wojną z okolicznych skał wydobywano piryt, który wykorzystywano do produkcji kwasu siarkowego. Z tego też produktu wytwarza się farby i nawozy sztuczne. Dziś kamieniołom wypełnia woda, która barwę zawdzięcza właśnie temu złożonemu z siarki i żelaza minerałowi (żyjące w jeziorku bakterie utleniają żelazo). Trzeba jednak mieć się na baczności – zbiornik ten jest słabym roztworem kwasu siarkowego, a kąpiel w nim może być ryzykowna. Chyba, że odporność naszej skóry jest godna superbohatera.

 

Błękitne jeziorko

 

Wielu osobom zdaje się to jednak nie przeszkadzać. Turyści w każdym zakątku Ziemi dowodzą swojej pomysłowości. Na przykładzie Purpurowego Jeziorka zaobserwować można, że nie wszystkie ich pomysły należy zaliczyć do grupy „dobrych”.

Ciekawe jest też to, że barwa w pozostałych jeziorkach pochodzi od związków miedzi.

 

Mateusz Antczak
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.