| Ściągasz ? |
| Wpisany przez Katarzyna Potasznik | |
| czwartek, 19 stycznia 2012 20:52 | |
|
Moralizatorski tekst o ściąganiu to pomysł kiepski. Popierający brzmi dziwnie- mam nakłaniać do ściągania? Przecież nie trzeba. Przekonywać, że nie warto- do kogo to trafi? O czym więc pisać?
Trzeba przyznać, że kara jest surowsza, bo poprawka egzaminu to nie to samo co jedynka ze sprawdzianu, ale wiadomo, że nie surowość, a nieuchronność kary może zmniejszyć każde negatywne zjawisko. Wydaje mi się, że część wykładowców faktycznie stoi na bardzo restrykcyjnym stanowisku, ale co z tego, skoro inni wychodzą "na minutę"? Z drugiej strony czyj to problem, że studenci będą mniej wiedzieć: studentów? Dzisiaj wszystko można znaleźć w Internecie, wiedza z dzisiaj za trzy lata (żeby tylko) może być już nieaktualna, a nawet jeśli to i tak nie zostanie w głowie. Więc może jest to problem uczelni, która bierze (a przynajmniej powinna) odpowiedzialność za jakość wypuszczanych na rynek pracy absolwentów? Obawiam się, że nie do końca. Za każdym studentem idzie odpowiednia kwota pieniędzy, a wykładowcy- mam wrażenie, że u niektórych studenci to dodatek w ich pracy uniwersyteckiej. Wśród studentów panuje przekonanie, ze nie każdy przedmiot będzie potem potrzebny. Pytanie czy chociaż te przedmioty "ważne" zostają odpowiednio przyswojone. Zakończenie będzie więc takie: Argumenty żadnej ze stron nigdy nie przekonają drugiej. Albo ktoś ściąga, albo nie. Ktoś uważa to za coś złego, albo nie. Może to świadczyć w pewien sposób o konkretnej osobie, ale wcale nie musi, bo ktoś inny uzna to za normalny sposób zaliczania materiału. Ściąganie wynika z kultury społecznej i indywidualnego podejścia do studiów i życia.
Katarzyna PotasznikZobacz także na portalu Kontra:Tags:
|













Pobierz pierwszy numer papierowej Kontry!