|
Słowa stają się coraz mniejsze, coraz bardziej niezrozumiałe. Zaczynają nawet uciekać, niestety nikt nie potrafi ich dogonić. Może nie chce. A wszystko zdarzyło się podczas pewnej, niewinnej przejażdżki. Opowiem Wam o tym, jak zostałam wykolejona.

Panie konduktorze, proszę się zatrzymać! Zgubiliśmy słowa. Niestety, ten uprzejmy Pan okazał się bezwzględny i bezlitosny. Głuchy na moje prośby. Jakby tego było mało, pasażerowie byli po jego stronie. Nikt nie widział problemu, nie wiem nawet, czy go słyszeli. Jedni w słuchawkach na uszach, drudzy zafascynowani nowościami na ich przenośnym sprzęcie, jeszcze inni odpłynęli gdzieś zupełnie daleko. No nic, zostałam sama, ale nie zamierzałam się poddawać. Chciałam po nie koniecznie wrócić, wiedziałam, że gdzieś tam są - zniekształcone, przeżute na pewno schowały się pod mostem. Nie od razu zorientowałam się, że nie ma ich z nami. Wszystko dzięki Panu X i jego towarzyszom- Panu Y i Panu Z. Trzy różne typy, ale z tym samym zaburzeniem.
Spotkałam ich w przedziale restauracyjnym. Na pierwszy rzut oka, wydawać by się mogło, że mówią w trzech, obcych językach. Mówili jednak po polsku, ale w jego różnych odmianach. Czy to na pewno możliwe? Przekonajcie się sami. Wypowiedzi Pana X były wzbogacone w co drugie słowo o określenie kur**. Brzmiało to mniej więcej tak: ,, Kur** byłem kur** tam i kur** później okazało się kur**, że …”. Już wtedy mało nie wybuchłam, ale moją uwagę przykuła rozmowa na czacie Pana Y. Postawił on na niedokładność poprzez ,, sweetaśny’’ język bloga. ,, No ffienc to byL bArdZo uDaNy wieczUr dzieEEEkuje BUSS$$ ’’. Jednak to właśnie ten trzeci uświadomił mi, że słowa zniknęły, zostały na innej stacji. ,,Mój stary i moja stara, jak mnie oni…”. Wtedy zaczęłam wrzeszczeć, jak szalona. Biegłam po pomoc, chciałam zatrzymać ten cholerny pociąg.
Co się stało ze słowami? Język przybiera ubogą formę, treść przestaje mieć jakiekolwiek sensowne znaczenie, a wulgaryzmy przeważają w codziennej komunikacji. Jest to długa droga, ale w dół. I to nie jest jakiś tam sobie problem. Jeżeli zaczyna się naruszać granicę poprawności językowej już w rozmowach na komunikatorze, nie używając z czystego lenistwa- ,,ą,ę,ć,ż,ó’’ itd., to później będzie jeszcze gorzej. Człowieku, przytrzymaj ,,alt”! Nic Cię to nie kosztuje. Kolejny problem to określenia - ,, moja stara’’ i ,, mój stary”. Zanim je kiedykolwiek wypowiesz, przypomnij sobie, że oni są Twoimi rodzicami, najbliższymi Ci osobami. Zanim powiesz ,,moja stara”, pomyśl, że właśnie ta osoba Cię urodziła, wychowała, zawsze wspierała. Zanim powiesz ,,mój stary” zastanów się, czy zasłużył na to, jak wiele dla Ciebie zrobił. Zanim to powiesz, weź pod uwagę to, że możesz przyczynić się do wykolejenia słów. Nie pozwól na to. Spróbujmy uratować ten pociąg. Wróćmy po prawdziwe słowa.
Nikt
Zdjęcie: baza creative commons
Zobacz także na portalu Kontra:
|