|
Okres sprzyja masowym postanowieniom noworocznym. Dobra byłaby to tradycja, gdyby nie fakt, że najdalej w styczniu zostaje zapomniana. Proponuję dać sobie szansę na ich realizację i postanowić na tyle skutecznie, aby za rok odtrąbić sukces – choćby tylko połowiczny.
Powszechna mądrość głosi, że jeśli ktoś czegoś nie osiąga, to dlatego, że za mało tego chce. Niby absurdalne, ale jakże prawdziwe. Jeśli nie mamy odpowiedniej motywacji, nie do podjęcia próby, ale do stałej realizacji to niestety przygoda z postawionym celem kończy się szybko. Dobrze więc w założeniu ująć także rozwiązanie dla wygaśnięcia naszego „chcę”, za którym pójdzie „działam”. Druga sprawa to na ile poważnie do tych deklaracji podchodzimy. Czy nie jest czasem tak, że już w momencie wypowiadania czegoś, co mogłoby się przydarzyć nie zakładamy, że i tak się to nie zdarzy- chyba, że spadnie z nieba.

Jeśli myślę o postanowieniu ze zbyt dużym marginesem ogólności to znów może się to skończyć porażką. Warto się zastanowić czego konkretnie od siebie oczekujemy. Nie zarobisz dużej kwoty pieniędzy, jeśli nie masz pojęcia, ile to konkretnie jest. Nie schudniesz, jeśli nie określisz o ile mniej ma wskazywać twoja waga. Jeśli już wiesz co, to teraz: w jaki sposób chcesz to osiągnąć, co dokładnie robiąc? Jeśli zaczniesz w styczniu, to w którym miesiącu pojawią się pierwsze efekty? Czy cel zostanie, w założeniu, osiągnięty pod koniec roku, czy może w sierpniu? Dokładnie konkretyzując swoje „chcę” dużo łatwiej je osiągnąć. Właściwie jest to jedyny sposób, żeby cokolwiek osiągnąć. Bez wizji sposobu realizacji żaden pomysł nie zostaje osiągnięty.

Na nadchodzący rok wszystkim czytelnikom Kontry życzę powodzenia w realizacji swoich celów i żeby postanowienia noworoczne stały się całorocznymi !
Katarzyna Potasznik
Zobacz także na portalu Kontra:
|