|
11 listopad to szczególna data dla każdego Polaka. W tym dniu identyfikujemy się z symbolami narodowymi, z dumą spoglądamy na trzepoczące flagi. Być może zadajemy sobie pytania: jak objawia się patriotyzm we współczesnym świecie? Czy wyrażamy jeszcze uczucia tożsamości narodowej?

W ten świąteczny dzień, polska reprezentacja piłki nożnej rozegrała we Wrocławiu mecz z Włochami. Gra nie przyciągała jednak uwagi widzów, wynik nie był ważny. Koszulki naszych piłkarzy zdobiło logo PZPN, w miejscu, gdzie wcześniej widniało godło. Nie dziwi ani trochę oburzenie kibiców, którzy przyszli wesprzeć reprezentację swojego kraju, a zamiast tego poczuli, jakby nielubiana przez nich organizacja ją sobie przywłaszczyła. Przychodząc na mecz, śpiewając wspólnie hymn, ciesząc się lub też irytując grą zawodników, mamy okazję wyrazić głębsze uczucia, które nie ujawniają się często.
Pomimo tego, że ostatnio wyniki sportowe nie napawają dumą, orzełek na piersi motywował naszych reprezentantów i przypominał czasy, gdy polska drużyna walczyła o najwyższe cele. Pewnie niejeden z piłkarzy od najmłodszych lat marzył o grze w tradycyjnym, biało-czerwonym stroju, o strzeleniu arcyważnego gola, którym zachwycać się będą kolejne pokolenia Polaków. Co mamy teraz? Reprezentację okrzykniętą mianem reprezentacji PZPN-u. Kibice deklarują odwrócenie się od zespołu bez właściwego symbolu, w mediach słyszymy nieustanne głosy krytyki, począwszy od internautów, przez Jana Tomaszewskiego i Jacka Gmocha, po Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego. Świadomość narodowa nie jest przecież kształtowana tylko na szkolnych apelach i uroczystościach państwowych. To nie tylko stanie „na baczność” i zachowywanie należnej powagi. Mecze piłki nożnej sformalizowanego ceremoniału nie mają, charakteryzuje je raczej żywiołowość i spontaniczność uczestników. Emocje towarzyszące grze reprezentacji na długo zapadają w pamięć. Nie tylko te sportowe: więź narodowa, wytwarzana w takiej atmosferze, również nie będzie ulotna.
Dla nas, Polaków, orzeł w koronie jest bezcenny i niezastąpiony. Nowy emblemat jest zastrzeżonym znakiem towarowym, stroje mają przynieść ogromne zyski. To nie jest wyjaśnienie, jakiego oczekują już nie tylko sympatycy reprezentacji, ale i większość społeczeństwa. Poczucie przynależności zostało sprzedane. Szacunek dla symboli narodowych nie będzie okazywany w miejscu, gdzie skupia się ogromna liczba jego przedstawicieli, na stadionie. Bo symbolu już nie ma.
Grzmiące z trybun „Gdzie jest orzeł?” nie może przejść bez echa. Cała sytuacja wydaje się być jedną wielką pomyłką, kpiną. Utożsamianie się z godłem jest pięknym uczuciem, nikt nie powinien mieć prawa, by nam je odbierać. Piątkowe spotkanie było jedynie meczem towarzyskim. We wtorek kolejne, w Poznaniu. Zbliża się już Euro 2012, gdzie widownia będzie o wiele większa, emocje utrzymają się na dłużej. Obyśmy mogli wzruszać się, patrząc na godło Polski. Inaczej sobie tego nie potrafię wyobrazić.
Anna Łoś
Zobacz także na portalu Kontra:
|