|

Monako – niewielkie księstwo położone nad Morzem Śródziemnym. Kraina luksusu, przepychu i bogaczy. Raz w roku gości u siebie nawet Grand Prix Formuły 1. Jeszcze do niedawna w księstwie mlekiem i miodem płynącym, do którego godzien wstępu i korzystania z jego przybytku byli tylko oligarchowie, istniała również mocna drużyna piłkarska. Do niedawna, gdyż w zeszłym sezonie spadła do Ligue 2, a obecnie zajmuje miejsce w strefie spadkowej. Oto historia upadku AS Monaco, które z powodu braku rodzimej ligi występuje w francuskich rozgrywkach.
26 maja 2004 roku mógł być historyczną datą dla kibiców AS Monaco. Stadion Arena auf Schalke (obecnie Veltins-Arena) był wypełniony do ostatniego miejsca fanami monakijskiego klubu oraz FC Porto, prowadzonego przez Jose Mourinho. Po dziewięćdziesięciu minutach gry radowali się Portugalczycy zdobywając drugi w swojej historii Puchar Europy. AS Monaco musiało przeboleć porażkę, lecz nikt wtedy nie przypuszczał, że za kilka lat klub znajdzie się w tak dramatycznej sytuacji. Klub, w którego składzie występowali Fernando Morientes, Ludovic Giuly, Patrice Evra, Sebastien Squillaci, Flavio Roma, Emanuel Adebayor, Dado Prso, Jaroslav Plasil i Jerome Rothen. A plejadą gwiazd dowodziła inna wielka postać futbolu – Didier Deschamps.
Działacze mieli nadzieję, iż uda się zatrzymać najlepszych zawodników i w niewielkim księstwie zbudować silną drużynę, która mogłaby namieszać w europejskiej piłce w kolejnych latach. Jednak już po zakończeniu sezonu zespół opuścili Hugo Ibarra (wypożyczony z FC Porto), Eduard Cisse (wypożyczony z PSG), Ludovic Giuly (odszedł do Barcelony), Jerome Rothen (odszedł do PSG) oraz Fernando Morientes (wypożyczony z Realu Madryt). W pamiętnym finale wszyscy oni rozpoczęli spotkanie od pierwszej minuty. Oprócz nich z AS Monaco pożegnali się również Tony Sylva i Dado Prso, którzy spotkanie finałowe rozpoczęli na ławce rezerwowych.
Ówczesny prezes klubu Pierre Svara pomimo historycznego sukcesu został zastąpiony przez Michela Pastora. Ten szybko przekonał się, że nie jest w stanie utrzymać swoich najlepszych zawodników. W kolejnym sezonie zespół był jeszcze w stanie zająć trzecie miejsce w Ligue 1, lecz w Lidze Mistrzów monakijscy piłkarze nawet nie zbliżyli się do sukcesu sprzed roku i odpadli w 1/8 finału po porażce w dwumeczu z PSV Eindhoven.
Po zakończeniu rozgrywek ponownie doszło do rotacji w składzie. Zespół opuścili kolejni piłkarze, którzy w 2004 roku grali w finale Ligi Mistrzów, a wśród nich byli między innymi Julien Rodriguez, Hassan El Fakiri, Shabani Nonda. Jednak największą stratą było zakończenie współpracy z Didierem Deschampsem, który po słabym początku następnego sezonu podał się do dymisji. Tymczasowo jego następcą został Jean Petit, lecz jeszcze w tym samym roku nowym trenerem mianowano Francesco Guidolina.
Sezon 2005/2006 zaczął się fatalnie. AS Monaco już w III kwalifikacji Ligi Mistrzów zostało wyeliminowane przez Real Betis Sevilla. W Pucharze UEFA gracze Francesco Guidolina dotrwali tylko do 1/16 finału, odpadając po dwumeczu z FC Basel. W lidze monakijczykom również nie wiodło się dobrze i zajęli dopiero 10. miejsce, a z klubu odeszli następni finaliści z 2004 roku, w tym między innymi Patrice Evra, Akis Zikos, Sebastien Squillaci i Emmanuel Adebayor. W ciągu dwóch lat z zespołu, który awansował do finału najważniejszych europejskich rozgrywek odeszła większość piłkarzy, a zostali jedynie Flavio Roma, Gael Givet, Jaroslav Plasil i Lucas Bernardi. W kolejnym sezonie drużynę przejął Laurent Banide, doprowadzając ją do 9. miejsca w lidze. Jednak nie satysfakcjonowało to włodarzy klubu, którzy na jego miejsce zatrudnili Ricardo Gomesa. Brazylijczyk, z którym wiązano ogromne nadzieje, w ciągu dwóch lat również osiągał niezadowalające wyniki, zajmując odpowiednio 12. i 11. pozycję w ligowej tabeli. W tym czasie z funkcji prezesa klubu zrezygnował Michel Pastor.
Częste zmiany w zarządzie zaczęły wywoływać chaos wewnątrz klubu, a do tego doszła nierozsądna polityka finansowa i transferowa. Włodarze zaczęli sprowadzać piłkarzy, którym bardziej zależało na wakacjach w słonecznym księstwie niż ciężkiej pracy na treningach. Co więcej kondycja finansowa również stawała się coraz gorsza. W 2009 roku nowym trenerem został Guy Lacombe. Mimo pojawiających się trudności w pierwszym sezonie swojej pracy Francuz doprowadził monakijczyków do 8. miejsca w lidze i finału pucharu Francji, co uznano za dobry prognostyk przed kolejnymi rozgrywkami.
Te były jednak w wykonaniu graczy AS Monaco najgorsze od 35 lat. Klub zajął 18. pozycję w ligowej tabeli, spadając tym samym po raz pierwszy od 1976 roku do Ligue 2. Lacombe nie dotrwał do końca sezonu, gdyż jeszcze w styczniu został zwolniony po kompromitującej porażce w pucharze Francji z piątoligowym Chambery. Jego obowiązki ponownie przejął Laurent Banide, lecz nie był on w stanie uchronić zespółu przed spadkiem z ligi.
W sierpniu 2011 roku dwuletni kontrakt z AS Monaco podpisał Ludovic Giuly. Miał on pomóc zespołowi w powrocie do Ligue 1, lecz jak na razie musi uratować swój klub od spadku do trzeciej klasy rozgrywkowej. We wrześniu Laurent Banide został zwolniony, a w roli pierwszego trenera zatrudniono Marco Simone. Nie odmienił on oblicza gry zespołu, który nadal ma ogromne problemy ze zdobywaniem bramek i grą obronną. Dyspozycja monakijskich piłkarzy przekłada się również na frekwencję na trybunach. Ponuro wygląda tętniący niegdyś życiem stadion księcia Louisa II, gdy na trybunach zjawia się średnio około 4500 widzów, co stanowi zaledwie 25% pojemności obiektu.
Obecnie AS Monaco walczy o utrzymanie w Ligue 2, lecz w klubie nikt nie wyobraża sobie, że cel ten nie zostanie zrealizowany. Tym bardziej, że w grudniu zeszłego roku większość akcji w klubie (66,7%) nabył Rosjanin Dmitry Rybolovlel, który w poprzednim roku według magazynu Forbes zajął 93. miejsce wśród najbogatszych ludzi świata.
Inwestycja rosyjskiego miliardera może być pierwszym krokiem do odzyskania przez AS Monaco należytej pozycji w francuskim futbolu. Jednak do tego prowadzi jeszcze daleka i kręta droga, lecz jak zapewniają włodarze klubu, zrobią oni wszystko by AS Monaco wróciło do elity, czyli tam gdzie jest jego miejsce.
Norbert Kowalski
Zobacz także na portalu Kontra:
|