| Kompromitacja - Lech przegrał z outsiderem |
| Wpisany przez Dawid Stróżak | |||
| piątek, 17 lutego 2012 23:17 | |||
|
O pierwszym ligowym meczu Lecha w 2012 roku zarówno piłkarze, jak i kibice będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. W spotkaniu z GKS Bełchatów zabrakło bowiem niemal wszystkiego - składnych akcji, zaangażowania w grę i przede wszystkim bramek Kolejorza. Wydawało się, że rywal nie będzie wymagający, a tymczasem już w pierwszej minucie niewiele brakowało, a Krzysztof Kotorowski musiałby wyciągać piłkę z siatki. Mecz stał na niskim poziomie. Żadna z ekip nie była w stanie porwać swoją grą kibiców, w liczbie ponad 10 tysięcy zgromadzonych na stadionie przy Bułgarskiej. Akcjom Kolejorza brakowało połysku, a nieliczne sytuacje, jakie stworzyli gospodarze, to zdecydowanie za mało jak na zespół, który wciąż aspiruje do mistrzostwa Polski. Gdy wydawało się, że w tej konfrontacji bramki już nie padną, goście z Bełchatowa przeprowadzili akcję, po której strzelili zwycięskiego gola. W 88. minucie błąd popełnił Marcin Kamiński, a wprowadzony po przerwie na plac gry Dawid Nowak posłał piłkę do siatki. Na trybunach zapanowała konsternacja, nikt bowiem nie spodziewał się takiego rozwoju wypadków. Kibice w dosadny sposób dali do zrozumienia, że chcą zmiany trenera zespołu. Po tej porażce strata Lecha do ligowej czołówki powiększy się o kolejne punkty. W tej sytuacji deklaracje o dalszej walce o mistrzostwo wydają się być już tylko czczymi mrzonkami. Dawid StróżakZobacz także na portalu Kontra:
|












To miało być łatwe i spokojne rozpoczęcie rundy wiosennej T-Mobile Ekstraklasy w wykonaniu piłkarzy Lecha Poznań. Wydawało się, że rywal ku temu jest wręcz wymarzony - zajmujący jedno z ostatnich miejsc w tabeli GKS Bełchatów. Szybko okazało się, że nie ma to większego znaczenia, gdyż goście okazali się być równorzędnym rywalem dla Lechitów, a w końcówce meczu zadali decydujący cios, który zapewnił im zwycięstwo.
Pobierz pierwszy numer papierowej Kontry!