| Kolejny koszmarny mecz Lecha Poznań |
| Wpisany przez Dawid Stróżak | |||
| wtorek, 29 listopada 2011 20:00 | |||
|
Piłkarze poznańskiego Lecha nie rozpieszczają w tym sezonie swoich kibiców. Czarna seria spotkań bez zdobyczy bramkowej nie została przerwana w niedzielne popołudnie. Kolejorz uległ łódzkiemu Widzewowi 0:1, a schodzących z boiska piłkarzy żegnały głośne gwizdy. Dokładnie 476 minut czekali kibice Kolejorza na strzelenie bramki przez ich ulubieńców. Ta fatalna statystyka najlepiej pokazuje sytuację, w jakiej znalazł się poznański klub. Mecz z Widzewem Łódź miał przynieść odrodzenie Kolejorza i pewne zwycięstwo. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Lech przegrał w fatalnym stylu, a Artiom Rudnev nie przypomniał sobie, z jaką łatwością zdobywał gole na początku sezonu. Niedzielne spotkanie było wyrównane, jednak wynikało to bardziej z niskiego poziomu obu ekip, niż z prezentowanych przez poszczególnych piłkarzy umiejętności. Lech nie stworzył sobie wielu okazji strzeleckich, a strzały z dystansu w większości przypadków pozostawiały wiele do życzenia. W 57. minucie spotkania spełnił się najgorszy scenariusz. Widzew za sprawą Bruno Pinheiro zdobył bramkę i objął prowadzenie. Lechici zamiast rzucić się do odrabiania strat, nadal mieli ogromne problemy z konstruowaniem składnych akcji. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie. Lech na własnym stadionie przegrał z Widzewem pierwszy raz od kilkunastu lat. Co gorsze, piąty raz z rzędu nie zdobył gola. Nic więc dziwnego, że piłkarzy żegnały gwizdy, a niezbyt licznie zgromadzeni kibice w dobitny sposób zakomunikowali, że czas już na zmianę szkoleniowca Kolejorza. Pozostaje mieć nadzieję, że w najbliższy weekend Lech przerwie tę fatalną serię. Okazją do tego będzie spotkanie z innym łódzkim klubem - ŁKS. Początek 3 grudnia o godz. 18:00. Dawid StróżakZobacz także na portalu Kontra:
|













Pobierz pierwszy numer papierowej Kontry!