Alkohol, złe decyzje, korupcja, hazard – to najczęstsze przyczyny, przez które obiecujący zawodnicy znikają z piłkarskich map świata. Jak było w przypadku moich niespełnionych ”faworytów”? Przekonajcie się sami!
Dawid Janczyk

Urodzony 23 września 1987 roku zawodnik zapowiadał się na jednego z lepszych napastników w naszym kraju. Najpierw w sezonie 2005/2006 sięgnął po mistrzostwo Polski z Legią Warszawa, następnie przyszły bardzo udane Mistrzostwa Świata do lat 20 w Kanadzie, gdzie wraz z Reprezentacją Polski udało mu się dotrzeć do 1/8 finału, a sam zawodnik poprzez zdobycie 3 bramek był nominowany do tytułu najlepszego zawodnika turnieju. Następnie Janczyk został zawodnikiem CSKA Moskwa, gdzie większość czasu spędzał na ławce rezerwowych. Kolejnym klubem Dawida był belgijski Lokeren, gdzie w 31 meczach udało mu się zdobyć 14 bramek. Potem było już znacznie gorzej. Zawodnik bardzo często zmieniał klubu, a na samym końcu wrócił do Polski i został piłkarzem Piasta Gliwice, gdzie zagrał raptem 3 spotkania. Z pewnością Janczyk mógł zostać piłkarzem pokroju co najmniej Łukasza Teodorczyka, ale poprzez problemy z alkoholem jego kariera została zahamowana. Obecnie jest zawodnikiem wolnym na rynku.

Bartłomiej Pawłowski

Jeden z tego typu zawodników, którzy za szybko zdecydowali się na wyjazd za granicę. Po bardzo dobrym sezonie 2012/2013 w Widzewie Łódź Pawłowski zdecydował się na transfer do hiszpańskiego średniaka – Malagi CF. Na dzień dobry udało mu się zadebiutować przeciwko FC Barcelonie, ale potem nie dostawał często szansy na grę. Zagrał w 8 spotkaniach strzelając jedną bramkę przeciwko Realowi Valladolid. Po nieudanej przygodzie w Hiszpanii wrócił on do Polski grając kolejno w Lechii Gdańsk, Zawiszy Bydgoszcz i Koronie Kielce. W żadnym z tych klubów nie osiągnął on jednak tej formy, jaką miał przed opuszczeniem kraju. Szkoda, bo zawodnik mógłby być bardzo ciekawą alternatywą w Reprezentacji dla Kuby Błaszczykowskiego czy Kamila Grosickiego.

Marcin Kamiński

Były zawodnik Lecha Poznań jest może w tej klasyfikacji trochę na wyrost, ale osobiście uważam, że ten stoper mógł być bardzo ciekawą alternatywą dla Kamila Glika i Michała Pazdana w kadrze Adama Nawałki. Z Lechem Poznań sięgnął on po dwa tytuły mistrzowskie w sezonach 2009/2010 i 2014/2015. Szczególnie w tym drugim zdobyciu majstra przez Lecha był bardzo ważnym ogniwem ekipy Macieja Skorży, gdzie wraz z Paulusem Arajuurim tworzył parę stoperów nie do przejścia, sposobem gry przypominał Matsa Hummelsa. Jednak po mistrzowskim sezonie Lech Poznań złapał olbrzymi kryzys, zajmując dopiero 7 miejsce w lidze. Kamiński niestety wpasował się słabą formę Lecha i po sezonie odszedł do niemieckiego VfB Stuttgart, który lata świetności, kiedy w sezonie 2006/2007 zdobywał mistrzostwo w Bundeslidze ma już dawno za sobą. 25 – letni zawodnik w obecnym sezonie w niemieckiej ekipie rozegrał raptem 12 meczów. Zapowiada się, że po sezonie może wrócić do Polski, najprawdopodobniej do Lechii Gdańsk…

Dominik Furman

Zapowiadał się na środkowego pomocnika pokroju Piotra Zielińskiego, Kamila Linettego, a może nawet wyżej. Potężne uderzenie z dystansu i bardzo dobry przegląd pola – to cechowało tego zawodnika, który swoją karierę zaczynał w Legii Warszawa. Wydaje się, że podobnie jak Bartłomiej Pawłowski za szybko podjął decyzję o opuszczeniu polskiej ligi kosztem wyjazdu za granicę. Dwa sezony w Toulouse nie były dla niego zbytnio udane, Furman zdecydował się powrót do Legii, jednak rundę wiosenną sezonu 2015/2016 spędził  we Włoszech, gdzie reprezentował barwy Hellas Verona. Kolejna przygoda za granicą i kolejny nieudany podbój Europy. Obecnie Dominik Furman jest piłkarzem Wisły Płock, gdzie nie może ustabilizować formy na równym, wysokim poziomie.

Grzegorz Bonin

Kto choć trochę ogląda naszą Lotto Ekstraklasę doskonale wie o tym, jakie umiejętności posiada ten boczny pomocnik, reprezentujący obecnie barwy Górnika Łęczna. Patrząc na jego statystyki można z pewnością stwierdzić, że ten 33-letni zawodnik bez problemu mógł jakieś 6-7 lat temu zdecydować się na podbój Europy. W lidzie holenderskiej czy nawet w średniaku Ligue 1 poradziłby sobie. A tak to zapewne do końca kariery będzie tułał się po polskich boiskach i zamiast meczów z Feyenoordem Rotterdam czy Olympique Lyon zostaną mu spotkania z Termalicą czy w momencie spadku Łęczny z ligi z MKS-em Kluczbork czy GKS-em Tychy.

Mateusz Możdżeń

Najpierw mistrzostwo Polski z Lechem, potem przepiękny gol z Manchesterem City na Bułgarskiej. Wydawało się, że ze szkółki Kolejorza wyjdzie kolejny talent, z którego nie tylko w Poznaniu będą mieli pociechę. Wszystko zastopowało kiedy po sezonie 2013/2014 Możdżeń zdecydował się na odejście z Lecha Poznań i założenie koszulki budującej wówczas skład na zawojowanie polskiej ligi Lechii Gdańsk. W ekipie z Pomorza nie pobył on jednak zbyt długo i następnie został zawodnikiem Podbeskidzia, gdzie wraz z ekipą ”Górali” spadł z Ekstraklasy w sezonie 2015/2016. Obecnie jest podstawowym graczem Korony Kielce, która obecnym sezonie walczy o zakwalifikowanie się do grupy mistrzowskiej Lotto Ekstraklasy.

Radosław Matusiak

To naprawdę mogła być solidna ”dziewiątka”, która z powodzeniem radzi sobie w średniaku Bundesligi czy Serie A. O wychowanku łódzkiego Widzewa zrobiło się głośno w trakcie rundy jesiennej sezonu 2006/2007. Wówczas ”RadoMatu” był snajperem GKS-u Bełchatów, który sensacyjnie był wówczas czołową ekipą polskiej ligi. Gra Matusiaka została wówczas doceniona: zadebiutował w Reprezentacji Polski oraz zdecydował się na transfer do włoskiego Palermo. Kariera we Włoszech była dla niego jednocześnie początkiem końca jego dobrej formy, na Sycylii polski napastnik rzadko otrzymywał swoją szansę. Również w średniaku holenderskim – SC Heerenveen nie przekonał do siebie sztabu szkoleniowego i zdecydował się na powrót do Polski. U nas po raz kolejny był cieniem zawodnika z jesieni 2006 roku. Do tego pojawiły się problemy z aferą korupcyjną i kolejny talent okazał się być niespełnionym…

Łukasz Sobala

Tagged with:
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.