|
Gitara, fortepian, ale przede wszystkim głos był głównym akcentem niedzielnego koncertu w Pracowni Artystycznej „Furiosa”, znajdującej się na Wildzie. Wokalistką wieczornego występu, który odbył się 8 stycznia, była Sabina Krauze, z pochodzenia poznanianka a obecnie studentka Politechniki Gdańskiej.
O tym, że koniecznie trzeba usłyszeć ten koncert każdego mógł przekonać zapowiadany repertuar. Obejmowała go różnorodność gatunków muzycznych, którymi zajmuje się młoda wokalistka. Jego zakres przechodzi od piosenki francuskiej i teatralnej aż po jazz i współczesną muzykę rozrywkową. Całość zapowiedzi występu ukazane w kontekście przyjaźni piosenkarki z muzyką, która trwa od najmłodszych lat, zapowiadało ciekawie spędzony wieczór dla każdego przybyłego do „Furiosy”. W trakcie koncertu znakomite aranżacje utworów, których odautorskie wykonania wypływały z głosu Sabiny Krauze, pozwalały na nowo odkryć prezentowane piosenki. W trakcie całego występu można było usłyszeć melodie znanych wykonawców, w tym między innymi Alice Keys, Janis Joplin czy Florence Welch. Osobiście przyznam, że zaskoczyło mnie także znakomite zrealizowanie „Balu kreślarzy” Stanisława Staszewskiego. Nie będę ukrywać, że nowa aranżacja nie odbiegała wcale kunsztem od bardziej znanego obecnie wykonawcy tego utworu, Kazika Staszewskiego.
Całości koncertu dopełniał dźwięk gitary klasycznej, na której grała sama wokalistka. Dopiero nieco później do melodii dołączyły na chwilę klawisze, przy których zasiadła Paula Krauze a w dalszej części występu usłyszeć można było także drugą gitarę, na której zagrał Tomasz Hewelt.
Koncert zorganizowany w podziemiach wildeckiej kamienicy przyciągnął tłumy gości – osób z Poznania, ale i nie tylko. Kameralność wydarzenia potwierdzała widoczna relacja znajomości pomiędzy zgromadzonymi w „Furiosie”. Mimo to, aranżacja wnętrza i sam występ pozwoliły wszystkim na dłuższą chwilę odsunąć inne myśli na bok. Momentami miało się wrażenie, że całość dzieje się gdzieś w oficynie paryskiej bądź londyńskiej kamienicy, i że wychodząc później napotkamy po drodze więcej takich lokali, w których grają inni artyści. Tak jednak, jak można się domyśleć, nie jest – a szkoda. Potrzeba na koncerty, w których mają szansę zaprezentować się nieznane talenty jak widać istnieje. Sabina Krauze nie powiedziała „nie”, kiedy zapytana została o kolejny możliwy występ w przyszłości. Jak daleka to będzie przyszłość – zobaczymy i na pewno z niecierpliwością czekamy.

Rafał Wichniewicz
Zdjęcie: ezoterror.chao.org.pl/401/pracownia-artystyczna-furiosa-w-poznaniu/
Zobacz także na portalu Kontra:
|