|
Koncerty darmowe, plenerowe i to w samym sercu miasta mają to do siebie, że nie zbierają tylko „elity” słuchającej danego zespołu, ale całe różnorodne społeczeństwo przechodniów. I tu pojawia się wyzwanie dla zespołu – zagrać taki koncert, by przechodnie przystanęli i zostali do końca. Biff wywiązał się z tego rewelacyjnie.
W ramach Jarmarku Świętojańskiego odbywającego się od 4-12 czerwca na Starym Rynku mogliśmy uczestniczyć w wielu darmowych koncertach. Były takie zespoły jak chociażby Muchy, Kumka Olik czy właśnie Biff.
Zespół ten to projekt Ani Brachaczek i Hrabiego Fochmanna, byłych członków Pogodna. Styl ich muzyki jest bardzo podobny do wcześniejszego projektu, lecz wyjątkowy wokal Ani dodaje całej muzyce niezwykle pozytywnego wydźwięku. A skoro pozytywna muzyka, to i koncert musiał być pozytywny. Choć rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem z przyczyn technicznych (a jakich by innych), widownia wcale nie narzekała. Wszyscy cierpliwe spoglądaliśmy na zmagania zespołu z udźwiękowieniem, trzymając kciuki, by się udało. No i się doczekaliśmy.

Po dwóch pierwszych piosenkach większość widowni zaczęła podskakiwać lub chociaż się kołysać, a pod sceną rozpoczęło się pogo. „Jak chcecie to sobie pogujcie, ale jak potraficie lepiej tańczyć, to sobie tańczcie” zachęcała ze sceny Ania. Ekipa pogująca była jednak zawzięta i wciąż dobierała kolejne, pochłonięte stagnacją, osoby. Zespół nie dał chwili wytchnienia. Grali przez półtorej godziny z równym zapałem, jak na początku, obdarzając swoją pozytywną energią i „powerem” wszystkich zebranych na Starym Rynku. A na Rynku, jak to na Rynku, towarzystwo bardzo zróżnicowane – wiekiem, pozycją społeczną (grupa bezdomnych też się znalazła) i zaangażowaniem w to, co się dzieje. Na pochwałę zasłużył też kontakt Ani z publicznością – właściwie po każdym utworze opowiadała krótką anegdotkę, pytała, czy się dobrze bawimy, lub po prostu wielokrotnie dziękowała. Na koniec zachęcili do kupna ich debiutanckiego albumu „Ano” (z roku 2009) i zapowiedzieli też nowy, który ukaże się przed Świętami. Podczas koncertu zaprezentowali kilka utworów z nadchodzącego krążka i szczerze mówiąc jeszcze bardziej mnie nimi do siebie przekonali. Myślę, że już wiem czego sobie zażyczę od tegorocznego Gwiazdora.
Ale – jako że do Świąt jeszcze sporo czasu – na razie wsłuchuję się w rytmy „Ano” i szperam w poszukiwaniu kolejnych Biff'owych koncertów. Te 2 godziny zabawy dostarczyły mi energii na całą sesję ;)
Aga Adamska
Zobacz także na portalu Kontra:
|