| Ryszard Pieńkowski - król wydawców |
| Wpisany przez Magdalena Gosk | |||
| środa, 02 lutego 2011 22:21 | |||
|
Sekretem biznesu jest wiedzieć to, czego nie wiedzą inni - to banalne sformułowanie idealnie wpasowuje się w profil osoby, którą dziś chcielibyśmy Wam przedstawić. Takich jak on w mediach określa się w różnoraki sposób - człowiek interesu, rekin biznesu lub jak w tym konkretnym przypadku: król wydawców. Dlaczego właśnie król wydawców? Otóż podpowiedź jest prosta i niewymagająca zbędnych komentarzy: Dziennik Gazeta Prawna. Zapraszamy do zapoznania się z sylwetką Ryszarda Pieńkowskiego, człowieka który od podstaw stworzył potęgę medialną, markę wartą dzisiaj kilkadziesiąt milionów złotych. Jak tego dokonał? Sprawdź! Droga do sukcesu, choć z pozoru prosta, pełna była rozmaitych trudności i niepowodzeń. Zapewne zastanawiacie się, co takiego trzeba w sobie mieć, by osiągnąć choć po części tyle, co ten człowiek? Jak się okazuje, on też jest zwykłym "śmiertelnikiem". Wyróżnia go jednak pomysł, wiara w siebie i dobra intuicja, pozwalająca wyłapywać sprzyjające okoliczności - szanse w zachodzących w otoczeniu zmianach. Lecz to nie wszystko, Pieńkowski mimo iż zdobył wiele, nie spoczął na laurach. Wciąż stawia na rozwój, zarówno samej firmy jak również własnej osoby. Nie tak dawno temu ukończył studia podyplomowe z dziedziny zarządzania na SGH. Także jego podwładni nie są zaniedbywani. Organizuje i wysyła ich na kosztowne kursy i szkolenia, dbając o motywację i możliwie wysoką efektywność pracy. Znany jest z wręczania fachowych książek współpracownikom. W środowisku słynie z tego, że potrafi docenić dobrego pracownika. W kwestiach biznesowych, wedle krążących opinii, ma przysłowiowego "nosa do interesów". Czasem działa pod prąd, sporo ryzykując lecz stara się uniknąć przy tym sensacji. Zdarzały się też porażki mniejsze lub większe, wynikające często z brawury, jednak to ta sama cecha ratowała firmę w kryzysowej sytuacji. Przyznaje, iż praca pochłania większość jego życia, niegdyś było to ok. 16 godzin dziennie, teraz podobno mniej. Przez cały czas trzyma rękę na pulsie i o każdej porze dnia i nocy jest gotów odebrać telefon czy raport z firmy. Zapewne cierpi na tym życie rodzinne, ale idąc za starym, dobrze znanym przysłowiem: business is business. Ciągła walka, stres, balans na granicy ryzyka wpisane są w życie biznesmena takiego, jak Ryszard Pieńkowski. Jego historia pokazuje, że sukces może spotkać każdego. Każdego, kto bacznie śledzi sytuację w swojej branży i jest gotowy podejmować ryzyko. Każdego, kto ma pomysł i wytrwałość, aby go zrealizować. Każdego, kto dostrzeże szansę i będzie potrafił ją wykorzystać. Zakres zbioru się zawęża? Nie pozwól na to. Działaj.
|
| « poprzednia | następna » |
|---|








Zaczynając od samego początku, należy przytoczyć krótki zarys biograficzny naszego dzisiejszego bohatera. Pochodził z ubogiej rodziny, mieszkającej w małej wsi w okolicach Łomży. Mimo wszystko, ani bieda, ani skomplikowana sytuacja polityczna w kraju nie przeszkodziły mu ukończyć studiów prawniczych, które teoretycznie miały stać się przepustką do wielkiego świata. Zamieszkał w Warszawie. Tam rozpoczął karierę urzędniczą, nie mając żadnych szans na aplikację (skądś to znamy). Jednakże w pewnym momencie, nadarzyła się okazja, którą dzięki swej zaradności wykorzystał w stu a nawet dwustu procentach.
Pobierz pierwszy numer papierowej Kontry!