Rozgrywki Ligi Mistrzów elektryzują fanów na całym świecie od kiedy tylko zostały wprowadzone w życie. Szczególnie emocjonująca jest co oczywiste faza pucharowa, w której cytując klasyka „nie ma słabych drużyn” i pojedynki już w 1/8 finału są nieporównywalnie bardziej wyrównane niż w grupie. Wśród 16 zespołów, które pozostały na placu boju, są jednak zarówno faworyci, ci sami co roku, jak i czarne konie czy zespoły, które radują się już z samego awansu do tej czołówki. Szanse drużyn są zmienne co sezon, nie bez powodu dopiero Real Madryt przerwał trwającą 25 lat niefortunną passę braku obrony tytułu. Obecna kampania przynosi niespodzianki, których filozofom nie śniło się przed jej rozpoczęciem, jednak w tym tkwi urok futbolu. Jak prezentują się zatem możliwości grających zespołów? Na pierwszy ogień pójdą kluby grające swój pierwszy mecz dziś, 13 lutego. 
 

1. FC Basel

Jeden z zespołów, który może zostać uznany za niespodziankę tego sezonu. W grupie A, gdzie pierwsze miejsce było zapewnione niemal z góry ze względu na obecność Manchesteru United, o drugie premiowane awansem pole walczyli Benfica Lizbona, klub, który w poprzednich dwóch sezonach skończył europejską przygodę odpowiednio na 1/8 finału i ćwierćfinale, oraz CSKA Moskwa. Wydawało się oczywiste, że Portugalczycy awansują dalej, jednak najbardziej sromotnej porażki od sezonu 1999/2000 doznali właśnie z rąk FC Basel. Szwajcarzy pokonali rywali 5:0 a w całej grupie tylko Manchester United strzelił więcej bramek (12). Do tego inne ważne zwycięstwo, nad Czerwonymi Diabłami na St. Jakob-Park 1:0, zapewniła awans Bazylei, ze względu na przewagę trzech punktów i lepszy stosunek bramek od rywali z Moskwy. Na tym przygoda z Ligą Mistrzów się jednakże kończy, bo prawdopodobnie nikt nie wierzy w to, że ich kolejny przeciwnik wróci do domu na tarczy.
 

2. Manchester City

Drużyna Pepa Guardioli stała się walcem do rozjeżdżania kolejnych rywali. Dopiero w ostatnim meczu fazy grupowej Obywatele doznali porażki, na wyjeździe z Szachtarem Donieck 1:2, jednakże pewny awansu zespół posiadał w składzie piłkarzy rezerwowych, a rywale do końca walczyli o awans z grającym z Feyenoordem Napoli. Wydaje się, że patrząc na Premier League, gdzie City wygrało 18 spotkań z rzędu w lidze, ustanawiając tym samym nowy rekord ligi, drużyna nie powiedziała jednak ostatniego słowa w europejskich pucharach. Na pierwszy ogień trafi FC Basel, które można powiedzieć, że drży przez kolosem z Anglii. Jak w zasadzie nie tylko Anglia, ale i cała Europa. Były trener FC Barcelony i Bayernu Monachium stworzył z Manchesteru City zespół, który nareszcie może powalczyć o wygranie Ligi Mistrzów, szczególnie że już dwa lata temu znaleźli się w 1/2 finału. Teraz, z lepszym trenerem, którzy narzuca własny, ultraofensywny styl gry rywalom i szerszą, konkurencyjną kadrą, jedynie PSG, będące na podobnym etapie drogi do europejskiej czołówki i Barcelona mogą stanąć w szranki z Anglikami. W zależności od tego, na kogo trafią dalej, niewykluczone, że znajdą się w finale i go wygrają.
 

3. Juventus FC

Włoski zespół staje przed sporym wyzwaniem już w 1/8 finału. Teoretycznie drużyna, która w ciągu trzech ostatnich lat trafiała do finału powinna być murowanym faworytem, jednak wydaje się, że ich dominacja w Italii i potęga w Europie zostaje właśnie na naszych oczach przerywana. W Serie A Bianconeri natrafili na godnego przeciwnika w walce o tytuł, Napoli, którzy po odpadnięciu z Ligi Mistrzów mogą się skupić na lidze, z kolei w Champions League odnieśli mało przekonujące zwycięstwa nad Sportingiem (2:1) czy dwa nad Olimpiakosem (2:0). Wciąż włoska defensywa spisuje się na medal, szczególnie, że Włosi nie stracili jeszcze gola w tym roku kalendarzowym, czym utrudnią niezwykle zadanie rywalom, których zabójcza ofensywa rozłożyła obrońców tytułu. Pytanie jednak czy ofensywa spisze się podobnie w Europie, jak na rodzimym podwórku, gdzie 9 dni temu na Juventus Stadium Sassuolo wyciągało piłkę z siatki 7 razy – tyle samo ile rywale Starej Damy przez 6 spotkań w Lidze Mistrzów. Kontuzje Cuadrado czy Dybali z pewnością nie pomogą mistrzom Włoch, jednak rozgrywki europejskie rządzą się swoimi prawami, a doświadczenie piłkarzy może minimalnie przechylić szalę zwycięstwa na rzecz Juve.

 

4. Tottenham Hotspur

Anglicy wyrastają na czarnego konia tegorocznego turnieju, ze względu na wygranie grupy śmierci, w której za rywali mieli obrońcę tytułu Real Madryt i zaprawioną w europejskich bojach Borussię Dortmund, finalistę Ligi Mistrzów z 2013 roku. Choć zarówno Hiszpanie jak i Niemcy nie byli w tym sezonie w swojej topowej formie, to jednak nie umniejsza to sukcesu londyńskiego zespołu. Podopieczni Mauricio Pochettino strzelili w fazie grupowej 15 goli, w tym łącznie 4 Królewskim i 5 BVB. Wciąż w świetnej formie strzeleckiej jest Harry Kane, który zdobył 6 bramek w tegorocznej edycji. W dodatku tylko Barcelona i Manchester United straciły mniej goli (odpowiednio 1 i 3), więc przy takiej defensywnej dyspozycji rywale z Włoch mogą mieć ogromne problemy ze strzeleniem bramki. Można by założyć, że to wystarczy na przetrzebionych urazami rywali, jednak różnice w dyspozycji zobaczymy dopiero na boisku. Na niekorzyść Tottenhamu przemawia małe doświadczenie w najlepszych rozgrywkach europejskich – ostatni raz w fazie pucharowej Anglicy grali 7 lat temu, a do tej pory musieli się zadowolić Ligą Europy, poza zeszłym sezonem, gdzie zresztą odpadli już po meczach grupowych. Nieważne, czy tym razem wygra doświadczenie, czy też młodość, zapowiada się jeden z bardziej emocjonujących dwumeczów w tej edycji Ligi Mistrzów.

 

Tagged with:
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.