| Święto Rozbiorów |
| Wpisany przez Piotr Byczko | |||
| piątek, 06 maja 2011 17:35 | |||
|
Pamiętam, jak 9 listopada, parę lat temu, obchodziliśmy na szkolnej sali gimnastycznej Święto Niepodległości. Co ciekawe, kalendarz dyrekcji szkoły najwyraźniej kłamał. Najwięcej nasłuchałem się wtedy na temat 17 września 1939 roku. Taka spóźniona refleksja dotycząca sposobu w jaki obchodzimy nasze święta narodowe. W sumie było to dla mnie dziwaczne od czasów szkolnych. Nie będę się tutaj zajmował grupą ludzi, którzy je ignorują. Nie obchodzą ich one, ich wybór. Mają do tego święte prawo. Ale wielu z nich doprowadzili do takiej postawy ludzie zaangażowani w urządzanie obchodów np. w szkołach.
Podobnie nie przypominam sobie nigdy szkolnej akademii na temat pierwszej konstytucji europy. W kalendarzu Święto Konstytucji 3 maja powinno zostać chyba zmienione na Dzień Rozbiorów. Ani słowa o gigantycznym wysiłku włożonym w wychowanie pokolenia, które na serio zabrało się za resuscytację Rzeczpospolitej znajdującej się w stanie śmierci klinicznej. Ani słowa o gorączce reformatorskiej i edukacyjnej, dzięki której przetrwaliśmy późniejsze zniewolenie, ani o tym jak dokument wyglądał, co postanawiał, czemu był tak nowatorski jak na ową epokę… Nie, w tym szkolnym obrazie Polacy jak zwykle na hura! złapali za kosy i dali się powystrzeliwać. I tak kolejni młodzi ludzie kończą swoją edukację historyczną z mglistym obrazem ojczyzny jako strasznego, a na pewno zniechęcającego, trupa, który kona od zawsze. Może wypadało by się zastanowić nad tym, zamiast utyskiwać na obojętność młodych wobec tych dat. Piotr ByczkoZobacz także na portalu Kontra:
|












Pamiętam, jak 9 listopada, parę lat temu, obchodziliśmy na szkolnej sali gimnastycznej Święto Niepodległości. Co ciekawe, kalendarz dyrekcji szkoły najwyraźniej kłamał. Najwięcej nasłuchałem się wtedy na temat 17 września 1939 roku. Faktycznie, wielu moim rówieśnikom wcześniej nic nie mówiła ta data, i faktycznie warto czasem o tamtych wydarzeniach wspomnieć. Wydaje mi się jednak, że lepszym momentem na to byłaby lekcja historii. Natomiast u nas uznano, że sprawa jest ważniejsza niż odzyskanie niepodległości 21 lat wcześniej, czy sklecenie ogromnym wysiłkiem z uzyskanych po trzech różnych państwach terenów i gospodarek, sprawnego i spójnego państwa. A tak kolejny rocznik wyszedł z sali ze smutną świadomością, że jest częścią narodu ofiar. Ofiar losu, chciałoby się powiedzieć.
Pobierz pierwszy numer papierowej Kontry!