Przedstawiony poniżej tekst to pierwszy rozdział cyklu mini-artykułów pod tytułem „Chędoga kurwa pyją jebana”, które mają za zadanie przybliżyć czytelnikowi historię wybranej grupy polskich wulgaryzmów. Autorka zaplanowała 5 artykułów. Zapraszamy do wcześniejszej lektury wstępu.

Przedstawiony poniżej tekst to pierwszy rozdział cyklu mini-artykułów pod tytułem „Chędoga kurwa pyją jebana”, które mają za zadanie przybliżyć czytelnikowi historię wybranej grupy polskich wulgaryzmów. Autorka zaplanowała 5 artykułów. Zapraszamy do wcześniejszej lektury wstępu.


Rodzinę określeń pejoratywnych odnoszących się do płci pięknej ograniczyłam do trzech słów, które wydały mi się najciekawsze ze względu na fakt, że reprezentują trzy drogi ewolucyjne.

 

Najprostszą przeszedł wyraz „kurwa”, gdyż nigdy nie opuścił koła semantycznego słów obelżywych. Wszystkie słowniki, od staropolskiego poczynając, na współczesnym kończąc, rejestrują go jako wysoce obraźliwy wyraz. Zmianie uległ jednak zakres jego użycia. Wyraz swój początek wziął z „kurve matere syn”, czyli „syn niezamężnej matki”, co w ówczesnym świecie oznaczało wypchnięcie poza grupę społeczną, bycie napiętnowanym przez całe życie wyrzutkiem. Co ciekawsze, słownik etymologiczny Bańkowskiego odnotowuje, że już w XVI wieku wyraz używany był na określenie zawodu prostytutki. Skąd jednak wziął się w polszczyźnie? Jeśli zapytać się kogoś zaznajomionego z językiem angielskim bądź niemieckim o pochodzenie, wskaże zapewne germańskie „kurve”, które oznacza krzywą, zakręt i pochodzi od łacińskiego słowa „curvum”. Choć niewątpliwie kurwa i zakręt mają ze sobą wiele wspólnego semantycznie, takie wyprowadzenie derywatu jest mylne. „Kurve” pochodzi z greckiego „kourus” oznaczającego kobietę niezamężną.

 

Skoro jesteśmy przy germańskim znaczeniu, prawdopodobnie to właśnie od niego wywodzi się słowo kurwatura. Rzeczownik ten jest o tyle ciekawy, że nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek przekleństwami, wręcz przeciwnie. Oznacza laskę biskupią. Podejrzewam, iż nazwa powstała ze względu na charakterystycznie wykrzywioną górną część laski. Nie przeszkodziło to jednak naszym przodkom w tworzeniu niewybrednych żartów „vyrzysz tesz tam swoie Infuły / y kurwytury / swoie nieożeństwo / albo anielski żywot”.1 Gra słowna polega na potraktowaniu pierwszej części wyrazu jako odmiennej. Nic dziwnego, że wyraz ten został wypchnięty przez „pastorał”, podobieństwo strukturalne jest bowiem uderzające.


Wyraz „kurwa” był chętnie stosowany jako baza słowotwórcza. Słownik staropolski odnotowuje: kurwi, kurwisynostwo, kurewnik, kurwiarz, kurwigospodarz. Pojawiają się również znaczenia metaforyczne – Kurwą nazywano Rzym „Choć sam vkażęć potępienie Kurwy wielkiey/ ktora siedzi na wielu wodach / z ktorą nietzystość płodzą krolowie ziemscy”2. Na bazie słowa powstawały również frazeologizmy i tak „podawać kurwy” znaczy tyle, co lżyć i wyzywać kogoś od kurwy. Późniejszym, odnotowanym w XVI wieku przysłowiem jest: „Kurwa miłuie / v kogo co cżuie”3 Bańkowski przywołuje heraldyczne nazwisko Korwin, które jest derywatem od tegoż określenia kobiecego zawodu.


Jeśli natomiast chodzi o współczesne zastosowanie, Grochowski odnotowuje aż 20 różnych użyć słowa. Na pierwszym miejscu niezmiennie króluje „prostytutka”. Bańkowski w swoim słowniku posuwa się do przesadnego, choć niezbyt odstającego od realiów uogólnienia, twierdząc, że wyraz ten w polszczyźnie potocznej stał się nic nie znaczącym przerywnikiem wypowiedzi. Słownik przekleństw i wulgaryzmów umiejscawia takie znaczenie dopiero na piątej pozycji. Nie da się jednak ukryć, że bezrefleksyjne i powszechne stosowanie tego wyrazu na ulicy, w tramwajach i innych miejscach publicznych, prowadzi do zobojętnienia społeczeństwa wobec utrzymania wysokiej kultury języka.


Kolejnym słowem, którego współczesne zastosowanie ma charakter obraźliwy, jest dziwka. Nie odnajdziemy go ani w słowniku staropolskim, ani XVI wieku. Co dziwniejsze, nie odnotowuje go Grochowski w swoim słowniku przekleństw. Jest to neosemantyzm spopularyzowany przez Boya-Żeleńskiego. Do pierwotnego, bardzo starego słowa „dziewka” dodał on znaczenie pogardliwe. Całemu zabiegowi towarzyszyła gwarowa wymowa wyrazu /Ʒyfka/. Określenie do tego stopnia przyjęło się w polszczyźnie, że nazwanie kobiety dziewką uchodzi w tej chwili za eufemizm zastępujący wulgaryzm.


Spoglądając na hasło „dziewka” przekrojowo można zauważyć pewną dewaluację wyrazu, która prawdopodobnie wpłynęła na nadanie mu nowego znaczenia. W słowniku staropolskim odnajdujemy trzy definicje, przy czym pierwszym jest panna niezamężna. Podobnie w słowniku XVI wieku. Jednak warszawski nadaje słowu odrobinę inne zabarwienie poprzez doprecyzowanie „młoda kobieta niezamężna, szczególnie z gminu”. Ponadto rozszerza się zakres użycia wyrazu, obok 3 klasycznych definicji, pojawiają się 4 dodatkowe. Pod numerem 6 czytelnik odnajduje pierwsze oznaki deprecjonowania, epitet „zła dziewka” oznacza bowiem nierządnicę. Spoglądając na obecną popularność słowa, zastanawiającym jest jego brak w słowniku Grochowskiego. Czyżby autor dopuścił się pominięcia go i to nawet w III wydaniu? Jeśli tak jest rzeczywiście, to braki te należałoby niezwłocznie uzupełnić. Szczególnie, że słowo jest przykładem drastycznej zmiany semantycznej w obrębie niewielkiej modyfikacji struktury.

 

Ciekawszym z punktu widzenia badań historycznych jest wyraz „kobieta”. To przykład na zjawisko odwrotne do prezentowanego w poprzednim przykładzie. Współcześnie jest neutralnym określeniem człowieka płci piękniejszej. Przywodzi jednak więcej odniesień pozytywnych, niż negatywnych. W przeciwieństwie do „dziewczyny”, konotuje dojrzałość, stabilizację, osiągnięcie pewnej pełni rozwoju. Otwiera miejsca dla określeń takich, jak niezależna, z krwi i kości, wyzwolona, silna, seksowna. Zwroty te wskazują na wysoki stopień niezależności, cechy fizyczne i dominujący charakter. Jak wiadomo, w okresie późnego średniowiecza i wczesnego renesansu były to cechy wysoce niewskazane wśród białogłów. Nic dziwnego, że rozpropagowaniem „kobiety” zajęli się pisarze doby romantyzmu (w szczególności „lansowała” je wielka trójca: Mickiewicz, Słowacki i Krasiński), lubujący się w trudnych i skomplikowanych niewiastach. W takich określeniach można odnaleźć szczątkowe pozostałości pierwotnego, niezbyt pochlebnego, znaczenia tegoż wyrazu. Szczególnie, że białogłowa niezależna i samodzielna automatycznie wiązana była albo z siłami nieczystymi, albo z prostytucją (działo się tak jeszcze w XIX wieku, patrz: Regina, postać z Dusz nieśmiertelnych Świętochowskiego).

 

Pierwsze ślady „kobiety” odnajdujemy w polszczyźnie XVI wieku, w tekstach Jana Bielskiego „Konew piwa z imbierem pod sobą piastuiąc / popiją sie kobiety społu sie cżestuiąc”4. Bańkowski wskazuje na pewne trudności, jeśli chodzi o wyprowadzenie etymologii słowa. Nie występuje w nim bowiem przegłos lechicki, charakterystyczny dla słów rodzimego pochodzenia. Sugeruje, że jest to zapożyczenie z języka germańskiego, wywodzące się od „kob-jeit”, które oznaczałoby tyle co „koza z chlewa”. Jest to określenie stosowane przez Niemców zamieszkujących Toruń odnośnie służek.

 

Słowniki na przełomie XIX/XX wieku rejestrują już znaczenie neutralne, czyli „niewiasta”. Jak widać, fakt dużego zainteresowania ze strony literatów wpłynął na znaczną zmianę zabarwienia i znaczenia wyrazu. Tłumaczyć ją można również emancypacją kobiet (warto zauważyć, że nigdy nie powiemy emancypacja niewiast czy białogłów, pomimo iż słowa nadal nie wyszły z użycia) poszukującą alternatywy dla nazw konotujących cechy takie, jak: czystość, uległość, niesamodzielność, delikatność. Można powiedzieć, że dzięki ich staraniom, białogłowy z dumą dały zrobić z siebie kozy. Jeśli przyjąć etymologię Bańkowskiego za prawdziwą, jak tłumaczyć wyraz „kobieciarz”?

Marta Ciesielska

1Cyt.  Za Słownik XVI wieku, Marcin Krowicki Pińczów 1560 r.

2Cyt.  Za Słownik XVI wieku, Marcin Krowicki

3Cyt.  Za Słownik XVI wieku, Biernat z Lublina, Raj duszny, 1513 r.

4Cyt.  Za Słownik XVI wieku, Jan Bielski.

 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.