| Kiedy sznytka to za mało |
| Wpisany przez Kacper Dziekan | |||
| wtorek, 27 września 2011 15:35 | |||
|
Nieodłącznym elementem studiowania jest zróżnicowany plan zajęć. Liczne „okienka” to chleb powszedni. Nie zawsze każdy ma możliwość pojechać do domu, żeby zjeść własnoręcznie przygotowany obiad czy otrzymaną od mamy „wałówkę”. W takiej sytuacji jedynym wyjściem pozostaje jedzenie „na mieście”. Jako, że dotyczy to wielu z nas, postanowiłem przygotować subiektywny mini-przewodnik po miejscach, do których warto zajrzeć, aby się nie rozczarować, ani nie pójść z torbami.
Znakiem naszych czasów są jednak zdecydowanie fast-foody. Tu również do wyboru, do koloru. Na Św. Marcinie, naprzeciwko kina Muza, znajduje się „Roti”. Szeroki wybór kebabów, hot-dogów, burgerów powoduje, że miejsce to jest bardzo oblegane. Szczególnie nocą, gdy tłumy ciągnące na autobus na Kaponierze wpadają, aby się posilić. Na ul. Fredry, która obfituje w jadłodajnie, także mamy kebab. Normalnie kosztuje on 12 zł, czyli nie tak mało, jak na to danie, ale często można trafić na różne promocje. Np.: 2 w cenie 1, albo „przez miesiąc kebab za 7 zł” etc. Przy Moście Teatralnym z kolei kwitnie handel „legendarnymi zapieksami z Teatralki”, choć nie wiem, czy nadal są one tak wyśmienite. Słyszałem sprzeczne opinie. Jedni mówią; „to już nie to samo, co kiedyś”, inni wręcz przeciwnie. Mnie nie było dane spróbować ich „kiedyś”, więc mogę jedynie wypowiedzieć się o obecnym stanie. Moim zdaniem warto. Zapiekanki duże, różne rodzaje (np. z kiełbasą, cebulką...). Na koniec nie można nie wspomnieć o poznańskim „Pyra barze”, na ul. Strzeleckiej. Jak można domyślać się z nazwy, serwuje potrawy z ziemniaka: zapiekanki, sałatki, placki, ziemniaki pieczone w różnych konfiguracjach, czego dusza zapragnie. Cena: ok. 10 zł. Koniecznie trzeba spróbować wielkopolskiego klasyku: pyry z gzikiem! Smacznego! Kacper Dziekanrys. Beata ZiębaNieodłącznym elementem studiowania jest zróżnicowany plan zajęć. Liczne „okienka” to chleb powszedni. Nie zawsze każdy ma możliwość pojechać do domu, żeby zjeść własnoręcznie przygotowany obiad czy otrzymaną od mamy „wałówkę”. W takiej sytuacji jedynym wyjściem pozostaje jedzenie „na mieście”. Jako, że dotyczy to wielu z nas, postanowiłem przygotować subiektywny mini-przewodnik po miejscach, do których warto zajrzeć, aby się nie rozczarować, ani nie pójść z torbami. Przewodnik dotyczyć będzie lokali w szeroko pojętym centrum. Szczególnie wokół ulic Św. Marcin, Fredry, czy al. Niepodległości, gdyż tam właśnie stołują się studenci wielu wydziałów (Wydział Historyczny, Prawa i Administracji, Filologii Polskiej i Klasycznej, Neofilologii). W pobliżu znajdują się również akademiki: „Hanka” i „Jowita”. Zacznę od samego przybytku uniwersyteckiego, gdyż miejscem zdecydowanie wartym odwiedzenia jest stołówka na Wydziale Historycznym. Mekka wydziałowych autochtonów, a także niejednego studenta innej uczelni. Klasyczny, domowy, dwudaniowy obiad (do wyboru jedna z trzech opcji) za 12,50 zł. Cena jeszcze niższa przy nabyciu karnetu. Alternatywą mogą być robiące nadal furorę bary mleczne. Tu można przebierać. Naprzeciwko historycznego znajduje się „Pod Kuchcikiem”. Od klasycznych barów odróżnia go dość nietypowe menu. Obok domowych dań, serwuje się tam także ser smażony z frytkami (czeski specjał), czy różne, rzadkie w tego typu lokalach, desery. Kolejny bar, „Caritas”, znajduje się na placu Wolności 1. Następnie, „Przysmak”, na Podgórnej 2. Te bary serwują klasyczne dania domowe w bardzo przyzwoitych porcjach. W „Przysmaku” warto sięgnąć po naleśniki. W barach mlecznych najeść się można, w zależności od potrzeb, od 3 do 10 zł. Interesującym zjawiskiem w Poznaniu są sieci barów spaghetti, takie jak „Tosca”, czy „Piccolo”. Możnaje znaleźć na ul. Fredry, Ratajczaka, czy bliżej rynku, na Wrocławskiej. Standardowa porcja spaghetti kosztuje w „Piccolo” 4.40, w „Tosce” podobnie. Półtorej porcji to sporo, a podwójna powinna zadowolić osoby z zapotrzebowaniem na duże ilości jedzenia. Do wyboru jest spaghetti bolognese, carbonara, quatro formaggi, oraz con piselli (z groszkiem). Jak komuś mało, to może szarpnąć się na lasagne za 10 zł lub penne z kurczakiem w sosie do wyboru – 7 zł za słuszną porcję (w „Tosce” na Fredry). Znakiem naszych czasów są jednak zdecydowanie fast-foody. Tu również do wyboru, do koloru. Na Św. Marcinie, naprzeciwko kina Muza, znajduje się „Roti”. Szeroki wybór kebabów, hot-dogów, burgerów powoduje, że miejsce to jest bardzo oblegane. Szczególnie nocą, gdy tłumy ciągnące na autobus na Kaponierze wpadają, aby się posilić. Na ul. Fredry, która obfituje w jadłodajnie, także mamy kebab. Normalnie kosztuje on 12 zł, czyli nie tak mało, jak na to danie, ale często można trafić na różne promocje. Np.: 2 w cenie 1, albo „przez miesiąc kebab za 7 zł” etc. Przy Moście Teatralnym z kolei kwitnie handel „legendarnymi zapieksami z Teatralki”, choć nie wiem, czy nadal są one tak wyśmienite. Słyszałem sprzeczne opinie. Jedni mówią; „to już nie to samo, co kiedyś”, inni wręcz przeciwnie. Mnie nie było dane spróbować ich „kiedyś”, więc mogę jedynie wypowiedzieć się o obecnym stanie. Moim zdaniem warto. Zapiekanki duże, różne rodzaje (np. z kiełbasą, cebulką...). Równie interesujące jak bary spaghetti są serwowane w pubach kanapki ze smalcem i ogórkiem. Spora pajda kosztuje najczęściej ok. 3 zł (na przykład pub „Żółty Balonik” na ul. Taczaka). Jeśli nie macie potrzeby zjeść pełnego ciepłego posiłku, jest to rozwiązanie jak znalazł. „Proletaryat” (ul. Wrocławska) podaje pół bochenka chleba, słoik smalcu i słoik ogórków za 8 zł. To spokojnie zestaw dla dwóch osób. Na koniec nie można nie wspomnieć o poznańskim „Pyra barze”, na ul. Strzeleckiej. Jak można domyślać się z nazwy, serwuje potrawy z ziemniaka: zapiekanki, sałatki, placki, ziemniaki pieczone w różnych konfiguracjach, czego dusza zapragnie. Cena: ok. 10 zł. Koniecznie trzeba spróbować wielkopolskiego klasyku: pyry z gzikiem! Smacznego! Kacper Dziekan Sznytka - kromka chleba, kanapka Zobacz także na portalu Kontra:
|









Pobierz pierwszy numer papierowej Kontry!