Nasz świat został zrewolucjonizowany przez internet, a im dłużej jest w śród nas, im więcej zaczyna zależeć od tego, czy jesteśmy online, tym bardziej wciąga nas w swoje sidła. Zatracamy się przewijając kolejne strony Facebooka, oglądając kolejne memy czy poszukując kolejnych śmiesznych filmików na YouTube. Coraz więcej czasu spędzamy w internecie i coraz rzadziej całkowicie się od niego odcinamy. Musimy być ciągle podłączeni, a im młodsza jest to osoba, tym bardziej uzależniona. Urodzeni w okolicach lat 90-tych są już chyba ostatnim pokoleniem, które z dzieciństwa pamiętają zabawy na trzepaku, a nie wieczne poszukiwanie nowych gier na tableta czy komórkę. A to właśnie dzieci dotknięte zostały nową grą/wyzwaniem/challengem, choć to nie do końca jest ona tym, za co ją biorą oraz w żadnym razie nie jest bezpieczna i wiele osób przypłaciło już tę grę życiem. 

Każda gra czy wyzwanie zaczyna się od zasad. Bez tego nie da rady iść dalej. W internecie też takie panują. Wyzwania internetowe zwykle mają zmusić nas do wykonania jakieś głupiej lub śmiesznej czynności, nagrania całego zdarzenia oraz wysłania w świat. Wszyscy z nas pamiętają pewnie jakieś łańcuszki, challenge czy podobne sprawy (największą popularnością cieszyło się chyba Ice bucket challenge). Są to głównie nieszkodliwe rzeczy, mało wymagające oraz zazwyczaj służące jakiemuś celowi. Istnieją jednak takie, gdzie krzywda i ból jest czymś wymaganym.

źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Portal:Cetaceans/Selected_Article/Archive

Blue Whale Challenge

Ostatnio w internecie zaczęło krążyć kolejne wyzwanie skierowane głównie do młodzieży. Wszystko prawdopodobnie zaczęło się w Rosji (a przynajmniej tam ta gra okazałą się najbardziej popularna). Gra ta również zaczęła już wkraczać na polskie podwórko. Osoby biorące w niej udział mają miej więcej od 10 do 15 lat. Nie ma konkretnej liczby ofiar tej internetowej zabawy. Wiele dzieci biorąc udział tylko się okaleczały, jednak różne źródła szacują, że od 100 do 200 osób mogło popełnić już samobójstwo. Podaje się, że w Szczecinie 3 osoby okaleczyły się w związku z tą „grą”.

Na czym polega wyzwanie?

Wystarczy zalogować się na stronie. Podajesz swoje dane: imię, nazwisko, telefon,… Otrzymujesz swojego „opiekuna”, który przez kolejne 50 dni wysyła ci zadania. Jedno na dzień. A ty je wypełniasz. Zaczyna się niewinnie, ale każde kolejne zbliża cię do ostatecznego, śmiertelnego kroku.

Przykładowe zadania

  • Narysuj wieloryba na kartce i wyślij opiekunowi.
  • Napisz #jestemwielorybem na swoim statusie na Facebooku.
  • Wstań o 4:20 i obejrzyj psychodeliczne filmiki, które wyśle ci opiekun.
  • Wstań o 4:20 i wejdź na dach (im wyższy, tym lepszy).
  • Jesteś gotów zostać „wielorybem”, wytnij „TAK” na swojej nodze, jeśli nie, potnij się wiele razy, żeby się ukarać.
  • Wytnij wieloryba na swojej ręce i wyślij opiekunowi.
  • Potnij swoje usta.
  • Idź na dach najwyższego budynku, jaki znajdziesz i przez chwilę stań na krawędzi.
  • Wdrap się na żurawia, a przynajmniej spróbuj.
  • Idź na dach i usiądź na krawędzi z dyndającymi nogami.
  • Opiekun wyjawia ci datę twojej śmierci i musisz ją zaakceptować.
  • Wstań o 4:20 i idź na szyny kolejowe.
  • Nie rozmawiaj z nikim przez cały dzień.
  • Złóż przysięgę, że jesteś „wielorybem”.
  • Każdego dnia: słuchaj muzyki, którą ci prześlą, oglądaj filmiki, które ci prześlą i tnij się codziennie.
  • Skocz z wysokiego budynku.

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Child_and_Computer_08473.jpg

Każdego dnia odchodzą coraz bardziej

Dzieci podchodzą najpierw do tego, jak do każdej innej zabawy. Im więcej mija czasu, tym bardziej się pogrążają. Coraz bardziej wkraczają w świat, do którego nikt nigdy wchodzić nie powinien. „Opiekun”, który na samym początku wszystko nadzorował coraz bardziej się oddala. Pod koniec podrzuca tylko jakieś filmiki czy utwory. Dzieci pozostawione są same sobie. Nie mówią niczego rodzicom, bo z nimi nie omawia się takich spraw i tylko byliby źli. Przyjaciele, jeśli nie są we grze, nie zrozumieją i tak zresztą mają ograniczone możliwości działania. Samo dziecko zachęcane jest przez „opiekunów” do kontaktu z innymi „wielorybami”, dzięki czemu gra napędza się sama, a dzieci przekazują sobie negatywne myśli oraz zachęcają się nawzajem do kolejnych kroków. Nikt przecież nie chce być gorszy od innych.

Zadania są coraz bardziej poważne i niepokojące. Gracze pozbawiani są powoli wszelkich lęków i oporów. W imię rywalizacji i zabawy nieświadome dzieci kładą się na torach kolejowych czy siadają na krawędziach dachu. Krok po kroku szykuje się je do samobójstwa.

Co robić?

Prawnie robi się, co można. Ministerstwo i prokuratura już działają. Planowana jest akcja mająca zamykać wszelkie tego typu strony. Otwarta jest infolinia. Prowadzi się też apele do pedagogów i rodziców. Istnieje również przepis mówiący, że za namawianie do samobójstwa grozi kara od 3 do 5 lat pozbawiania wolności. Nie jest to wielka kara za doprowadzenie dziesięciolatka do samobójstwa, poza tym trzeba takie osoby jeszcze złapać. Póki co słyszałam tylko o jednym mężczyźnie podejrzanym o śmierć piętnastu dzieci. Co można robić na własnym podwórku: Kontrolować. Czuwać. Rozmawiać.

Dzieci mają swój rozum i nie od dzisiaj wiadomo, że ci „młodzi dorośli” nigdy nie będą nam posłuszni w całości. Należy uważać, jakie treści przeglądają. Szukać niepokojących sygnałów. I nie wrzeszczeć, a porozmawiać oraz wytłumaczyć, dlaczego nie warto brać udziału w takich „wyzwaniach”.

Takie dramatyczne sytuacje powinny również nam uświadomić, że nie wszytko, w co pakujemy się w internecie, jest całkowicie bezpieczne. Wszyscy powinniśmy uważać na to, co robimy w sieci. Nigdy nie wiemy kto jest po drugiej stronie i czego tak naprawdę od nas chce.

„Życie to nie gra, nie daj się wylogować”

– tak brzmi jeden z cytatów z filmu Sala samobójców reż. Jana Komasa, który dawno temu (kilka lat temu) królował w kinach i w internecie. Czasami warto pamiętać, że coś, co wydaje się grą, może nią nie być. 

Urszula Skorodziłło

Tagged with:
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.