Przeprowadzenie się do obcego miasta na studia i początek samodzielnego życia to bardzo ciekawe doświadczenie. Niejeden zagubiony pierwszoroczny właśnie wtedy dowiaduje się, że mleka nie da się ugotować w czajniku, a wypranie śnieżnobiałej koszuli z parą czerwonych skarpetek to niekonieczne udany pomysł. W natłoku tych mrożących krew w żyłach doświadczeń niektórzy zaobserwują jeszcze jedną nowość-część nowopoznanych znajomych wychodzi na dwór, a część na pole jedni jedzą zupę z torebki, a inni z tytki. Czyżby pojęcie gwara jeszcze nie straciło swojego znaczenia?

Według słownika języka polskiego o gwarze mówimy, kiedy mamy do czynienia z terytorialną odmianą języka narodowego czy mową środowiska zawodowego lub miejskiego. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że mówimy przede wszystkim potocznej warstwie języka,  może lepszym określeniem będzie  slang? Spróbujmy więc rozwikłać ciekawą zagadkę i odpowiedzieć na pytanie jak mówią studenci?

Wydawać by się mogło, że jedyną wyróżniającą w sposobie mówienia grupą będą poznaniacy. Kto przyjechał studiować do stolicy Wielkopolski i nie słyszał wcześniej o tutejszej gwarze przeżył niemałe zaskoczenie, chociażby kiedy jadąc tramwajem zobaczył przez okno reklamę popularnego banku nawołującą do tego, aby oszczędzać tej!

Jednak nie tylko mieszkańcy Wielkopolski mają swoje charakterystyczne przyzwyczajenia językowe. Obserwując studentów można odnieść wrażenie, że każdy region Polski ma coś w rodzaju charakterystycznego slangu młodzieżowego. Nie wszędzie dostaje się buta, niektórzy dostają po prostu jedynkę albo gałę. Ewentualnie bombę. Według internetowego słownika slangu i mowy potocznej jest dokładnie dziewięć sposobów na nazwanie oceny niedostatecznej. Pozostając w temacie szkoły, o co prosiliście kolegę z ławki, kiedy złamał się wam ołówek? Jeśli o temperówkę, to zdziwicie się, że są miejsca, gdzie powiedzą raczej strugaczka albo ostrzynka. Dużo więcej potocznych zamienników znajdziemy kiedy przejdziemy do luźniejszych tematów niż szkoła. Bo przecież można iść na imprezę, wixę, balety czy bibę. Można melanżować albo toczyć. Można mieć bekę, beczkę czy zianie, albo po prostu drzeć łacha. Chociaż u mnie na dzielni mówiło się raczej cisnąć łacha. Na dzielni?  Właśnie, może na parafii albo na fyrtlu?

A dlaczego poruszać ten temat w kontekście studiowania? Bo właśnie na studiach spotykają się użytkownicy strugaczki, temperówki i ostrzynki! Spotykają się i zauważają, że czasem wystarczy powędrować parę kilometrów dalej, żeby usłyszeć ten inny wariant tego samego słowa.

Sprawa zaczyna się mieć inaczej, kiedy przekroczymy uczelniane mury. Typowo studencki żargon wydaje się być mniej „zróżnicowany terytorialnie”. Chociaż chodzą słuchy, że u jednych są częściej koła niż kolosy i kartkówki niż wejściówki. O ile te słowa nie sprawią trudności zagubionym amatorom, kociarni, narybkowi, zielonym czy też mówiąc formalnie – pierwszorocznym, to zagadkowo brzmiąca ściepa czy stypa może czasem wzbudzić niepokój. Ale nie ma co się bać, bo nie chodzi tu o nic innego, jak o stypendium! Jednak największą kreatywnością studenci wykazali się nadając nazwę wrześniowym poprawkom. Tutaj możemy usłyszeć nie tylko popularne określenie kampania wrześniowa, ale i również dogrywka, jesienny zjazd młodych naukowców czy jeszcze bardziej eufemistycznie- przełożenie egzaminu na wrzesień. Kiedy już jesteśmy przy drażliwym temacie egzaminów, warto zauważyć, że budzące grozę słowo sesja nie doczekało się popularnego odpowiednika w żargonie studenckim. Jednak niektórzy odkryli, że z powodzeniem da się je przekształcić w skrót S.E.S.J.A, czyli System Eliminacji Studentów Jest Aktywny.

Można odnieść wrażenie, że tutaj bardziej różnicuje nas nie tyle położenie geograficzne, co kierunek studiów. Nazywamy po swojemu przedmioty,  książki, dziedziny nauki i wszystko co w jakikolwiek sposób jest powiązane z naszym kierunkiem. O ile student filologii zrozumie czym jest opisówka (gramatyka opisowa) czy peenjoty (ćwiczenia z praktycznej nauki języka), to studentowi chociażby matematyki te wyrażenia raczej będą obce.

Więc drodzy studenci, jak mówicie? U was raczej częściej koła czy kolosy? Między zajęciami okna, okienka czy witryny? Jakie słowa najczęściej się słyszy w murach waszych instytutów?

Anna Tomiczek

Tagged with:
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.