| Kryzys w sportach motorowych? |
| Wpisany przez Szymon Kazimierczak | |||
| wtorek, 20 grudnia 2011 09:04 | |||
|
Najwięcej słyszy się o formule 1. Rzeczywiście nie jest to aż tak ekscytujący sport jak na przełomie lat 80 i 90 dwudziestego stulecia. Szczerze mówiąc czasem nawet zagorzały fan tej dyscypliny jest w stanie zasnąć podczas oglądania transmisji z wyścigu. Jest wiele problemów z jakimi FIA musi się zmierzyć, aby rozwiązać problem niskiej popularności F1. Należą do nich nowe, monotonne tory wyścigowe, ograniczenia projektantów czy choćby najnowszy problem jakim są ograniczenia budżetu poszczególnych zespołów.
Zamknięty już sezon 2011 może okazać się jednak światełkiem w tunelu. U producentów widać było wspaniałą wolę walki, tak niedocenianą ostatnimi czasy w tej dyscyplinie. Nawet, pomimo wielkiej przewagi zespołu Red Bull Racing, Scuderia Ferrari i McLaren próbowały nawiązać walkę o tytuł mistrzowski. Także pojawienie się nowych zespołów i chęć do rozszerzania jakże elitarnej grupy teamów F1 przez FIA jest dobrą prognozą. Co prawda żaden z nowych teamów nie osiągnął jeszcze spektakularnych sukcesów, ale wszystko jest w tym sporcie możliwe. Brawn GP udowodniło, iż pomimo słabej bazy można stworzyć auto, które zdominuje mistrzostwa świata. Sezon 2012 zapowiada się ciekawie głównie ze względu na to, że każdy z czołowych producentów dołoży wszelkich starań, by stworzyć samochód zdolny pokonać ten zbudowany w Milton Keynes. Należy jednak pamiętać, że w królowej sportów motorowych kierowcy szybciej niż dawniej nudzą się dominacją jednego z nich. Alonso i Hamilton nie zamierzają przepuścić nadchodzącej okazji. Nie ma lepszej gwarancji emocji na wysokim poziomie w sezonie 2012. Szymon KazimierczakZobacz także na portalu Kontra:
|












Od kilku lat miłośnicy sportów motorowych na całym świecie skarżą się na to, jakoby w sportach motorowych miał miejsce jakiś straszny kryzys. Otóż sprawy wcale nie wyglądają tak źle, jak mogłoby się wszystkim wydawać.

Pobierz pierwszy numer papierowej Kontry!