| Tuwim u Witkacego |
| Wpisany przez Piotr Byczko | |||
| środa, 14 września 2011 11:59 | |||
|
Jak wycieczka w Tatry – to trzeba zahaczyć o Zakopane! Może nie do końca tak uważam, ale znaleźć się w pobliżu jednego z lepszych polskich teatrów i nie zajrzeć – to już nie wypada. Także: dla ciała trochę zakwasów i bąbli, dla ducha: „Bal w Operze“ u Witkaca.
Teatr im. St. I. Witkiewicza w Zakopanem ma dla mnie szególny urok nie tylko ze względu na położenie i patrona, ale i na ekipę aktorską. To jest straszliwa banda ludzi wręcz nieprawdopodobnie sprawnych fizycznie, co daje reżyserom pewien rzadki komfort tworzenia. Wygłosić monolog stojąc na rękach? Prosze bardzo. A wisząc głową w dół z żyrandola? Też można. Hymn narodowy wyśpiewany podczas salta? Bardzo już bym się nie zdziwił. Ale takie możliwości niosą też ze sobą pewne ryzyko. Opakowanie może całkowicie przyćmić zawartość sztuki, a obawiam się też, że to właśnie stało się w wypadku „Balu w Operze“. Bal był jak ta lala, aż się zziajałem na patrząc na niego, moje wyrypy w góry to małe piwo przy takiej imprezie. Jednak... idąc na sztukę przed zapoznaniem się z dramatem Tuwima pewnie za Chiny nie domyśliłbym się, o co w tym całym zamieszaniu chodzi. Pod zgiełkiem, choreografią, saltami i krzykiem bardzo osłabł tekst utworu, a szkoda.
Ten profetyczny, chciałoby się powiedzieć z perspektywy czasu, dramat był w końcu jednym z największych skandali przedwojennej Polski, przez lata był też poddawany cenzurze. Władzy zawsze najprościej cenzurować sztukę, jednak jak się okazuje takie „zamiatanie pod dywan“ problemów potrafi się na niej paskudnie zemścić. Inna sprawa, że Bal trwał i trwa w najlepsze nie tylko u nas... jest chyba nieodłącznym cieniem władzy. Skutkiem pewnego oderwania od treści samego utworu, sztuka zyskała jeszcze na uniwersalności, chociaż, jak trafnie zauważył mój tata: „Teraz, to się takie rzeczy robi na stacji benzynowej pod cmentarzem“. Jakie elity, taka opera. Co do tego, czy sztuka była dobra, mam uczucia mieszane... ale widowisko było zdecydowanie wspaniałe. Piotr ByczkoZobacz także na portalu Kontra:
|










Pobierz pierwszy numer papierowej Kontry!