Przedstawiony poniżej tekst stanowi wstęp do mini-cyklu artykułów, które mają za zadanie przybliżyć czytelnikowi historię wybranej grupy polskich wulgaryzmów. Autorka zaplanowała 5 artykułów. Zakres pracy stanowią określenia wulgarne z koła semantycznego związanego z seksem.

 

Przedstawiony poniżej tekst stanowi wstęp do mini-cyklu artykułów, które mają za zadanie przybliżyć czytelnikowi historię wybranej grupy polskich wulgaryzmów. Autorka zaplanowała 5 artykułów. Zakres pracy stanowią określenia wulgarne z koła semantycznego związanego z seksem.


Część 1

Założeniem niniejszej pracy jest przekrojowe przedstawienie słów obelżywych, a w szczególności metamorfoz semantycznych, jakim ulegały przez wieki. Zadanie to jest o tyle utrudnione, iż wiele słowników (m.in. Słownik Lindego) spycha przekleństwa na margines polskiej leksyki. Są one wspominane cząstkowo lub zupełnie pomijane ze względu na przestrzeganie zasady estetycznej kultury języka. Ta słownikowa tajemnica Poliszynela wyjątkowo utrudnia badaczom analizę historyczną tychże wyrazów. Dodatkowym problemem jest fakt, że zarówno najobszerniejszy do tej pory Etymologiczny słownik języka polskiego Bańkowskiego, jak i Słownik XVI wieku zredagowane zostały tylko do litery „p”. Opierając się więc wyłącznie na materiale słownikowym niemożliwym jest dokonać pełnej analizy tej grupy wyrazów.

 

Słownik języka polskiego PWN definiuje przymiotnik „wulgarny” na trzy sposoby: jako nieprzyzwoity i ordynarny, pozbawiony subtelności i smaku oraz nadmiernie uproszczony. Trudno się nie zgodzić, spoglądając na kilka najstarszych polskich wyrazów (np. jebać, kurwa, rzyć), które najwyraźniej nie mogą zostać uproszczone jeszcze bardziej i utrzymują się w niezmiennej formie od XV wieku. Są również takie leksemy, których znaczenie uległo znacznej metamorfozie zarówno w kierunku wulgaryzacji, jak i eufemizacji, a niektóre nabrały pozytywnego wydźwięku. Wśród wybranych przeze mnie przykładów można odnaleźć elementy ze wszystkich tych grup. Prawdopodobnie nie sprzyja to porządkowaniu faktów językowych, jednak mam nadzieję, że dzięki wprowadzeniu różnorodności, praca nie będzie monotonnym i jednowymiarowym wyliczeniem.

 

Pojemność pracy wymaga drastycznego zawężenia pola analizowanych wyrażeń. Dlatego też powstało zdanie stanowiące jednocześnie jej tytuł. Składa się ono ze słów, które odnaleźć możemy w zapisach XV-wiecznych. Ten podstawowy zwrot i wyrażenia synonimiczne pochodzące z różnych okresów historycznych, złożą się na materiał poddawany analizie. Jeśli przyjrzeć się zbiorowi współczesnych przekleństw, trudno nie zauważyć, jak wiele z nich odnosi się do budowy anatomicznej człowieka oraz stosunku seksualnego. W Słowniku polskich przekleństw i wulgaryzmów Macieja Grochowskiego przeczytać możemy, że „Co najmniej jedno ze znaczeń każdego podstawowego wyrażenia wulgarnego ma związek z intymną częścią ciała lub czynnością fizjologiczną (najczęściej z aktem seksualnym), a więc dotyczy sfery życia, na temat której z reguły nie mówi się publicznie. Por. wyrażenia: chuj, dupa, gówno, jebać, kurwa, pierdolić, pierdzieć, pizda, srać. Faktu, dlaczego właśnie te wymienione, a nie inne, ciągi liter są objęte tabu, nie da się racjonalnie w sposób definitywny wyjaśnić.”1 Zwraca również uwagę na to, że przekleństwa często tracą swoje pierwotne znaczenie i stają się wyrazami pustymi.2 I choć badacz wyraźnie rozgranicza przekleństwa od wulgaryzmów, ta cecha jest im wspólna. Przy czym przekleństwa nadal pełnią w języku funkcję magiczną, zaklinają rzeczywistość. Dodatkowo często mają znaczenie metaforyczne, służą obrażeniu kogoś, jednak w bardziej wyrafinowany sposób np. Niech cię piekło pochłonie, czy pies go trącał. Wulgaryzmy natomiast coraz silniej ograniczają zakres zastosowania do funkcji emotywnej, a i ta zanika na rzecz zwrotów nabierających charakteru przecinka.

1Maciej Grochowski, Wstęp [w:] Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów, PWN Warszawa 2008, s. 20

2M. Grochowski, Ibidem, s. 17

Marta Ciesielska
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.