| Latynoska kocimiętka wabi do kin – czyli recenzja „Kota w butach” |
| Wpisany przez Gabriela Jelonek | |||
| poniedziałek, 16 stycznia 2012 08:33 | |||
|
Mogłoby się wydawać, że nowa produkcja DreamWorks Animation będzie w pewnym sensie kontynuacją kultowego już „Shreka”. Nic bardziej mylnego! Historia Kota w butach, znanego też jako Puszek czy Latynoski Kochanek jest zupełnie niezależnym dziełem, które szerzej i bardzo wdzięcznie pokazuje pokochaną przez fanów zielonego ogra i zgrai jego przyjaciół wieloaspektową postać honorowego Kota o uroczych ślepiach.
Producenci podobnie jak w przypadku „Shreka” ponownie zabierają nas w baśniowy świat, jednak o specyficznym, wyrafinowanym hiszpańskim klimacie. Postać Kota w butach, wzorowana na historii Zorro ma równie ognisty temperament, co kolor futra. Kochanek, tancerz i nade wszystko mistrz zręcznie posługujący się szpadą i pazurami - to właśnie On. Historia zawiera elementy Baśni Babci Gąski, wspomnianej wyżej legendy zamaskowanego, latynoskiego bandyty, jednak wzbogacona jest o znaną wszystkim angielską baśń (której tytułu nie będę ujawniać), ujętą w taki sposób, iż tworzy niepowtarzalną całość. Dodatkowo sceny nagrane są w taki sposób, że momentami widz ma wrażenie, iż ogląda typowy western, innym razem „Kill Bill” czy „Matrixa”, po czym „Mission Impossible”, „Władcę Pierścieni”, a nawet „Godzillę” lub „King Konga”. Warto też zwrócić uwagę na drugi i trzeci plan, gdzie niektóre postaci są naprawdę zabawne – mnie osobiście, nie wiedzieć czemu – najbardziej rozbawił kot, który w odpowiednich momentach robił wymowne „oooouuuuuuuuhhh”. I najważniejszy element – muzyka. Dla mnie cudo samo w sobie! Oczywiście moja opinia jest w 200% subiektywna, bo jako miłośniczka gitar i gorących latynoskich rytmów czułam się jak ryba w wodzie, a nogi same rwały się do tańca! Jeśli więc lubisz takie klimaty, wartką akcję, dynamizm i bajki, film „Kot w butach” w 100% Cię zadowoli – jest idealny na odprężenie przed sesją! Gabriela JelonekŹródło zdjęcia: materiały promocyjne na oficjalnej stronie filmuZobacz także na portalu Kontra:
|








Pobierz pierwszy numer papierowej Kontry!