W 26. kolejce Lotto Ekstraklasy, Lech Poznań zremisował 0:0 z Górnikiem Łęczna prowadzonym przez Franciszka Smudę.

 

I połowa

 

Choć od początku na bramkę rywala ruszył poznański Lech, to jednak goście stworzyli dwie groźne sytuacje pod rząd – wpierw w lewej części pola karnego piłkarz Górnika zgrał do środka, lecz Matus Putnocky sięgnął tę piłkę, następnie po rzucie rożnym futbolówka minęła słupek po strzale.

Dzięki tym sytuacjom Łęczna nabrała pewności siebie i przejęła inicjatywę w meczu. Po stronie gospodarzy dominowała głównie nieskuteczność podań na połowie przeciwnika, gdzie Kolejorz masowo tracił piłki.

W 14. minucie kontrę wyprowadził Szymon Pawłowski, świetnie dograł do wychodzącego Radosława Majewskiego, który choć był w sytuacji sam na sam, uderzył prosto w bramkarza. Lech nie uzyskał nawet rzutu rożnego, gdyż futbolówka po interwencji uderzyła prosto w strzelca.

Choć gospodarze ponownie zaczęli dominować w spotkaniu, to nie stworzyli sobie żadnych dogodnych sytuacji. Taką okazję udało się jednak w 26. minucie stworzyć Łęcznej – wzdłuż linii pola karnego popędził z piłką Javi Hernandez, po czym oddał groźny strzał, ale w zasięgu ramion golkipera, który sparował futbolówkę na rzut rożny.

W 34. minucie na lewym skrzydle Majewski pięknie odegrał piętą do Pawłowskiego, który jednak w polu karnym nie zgubił obrońcy swoim dryblingiem i nie oddał groźnego strzału.

8 minut później, nie mając innej możliwości uderzenia wysokiej piłki, Dawid Kownacki spróbował swoich sił przewrotką, jednak strzał wyraźnie minął cel.

Do przerwy wynik nie uległ zmianie i wciąż nie obejrzeliśmy bramek na stadionie przy ulicy Bułgarskiej.

 

 

II połowa

 

W drugiej połowie do stanowczych ataków ruszył Lech. Strzału tuż sprzed pola karnego spróbował lewy pomocnik gospodarzy, lecz i tym razem chybił.

W 57. minucie Maciej Wilusz przejął piłkę i wystawił ją idealnie napastnikowi, lecz Kownacki czekający zbyt długo na strzał wkrótce stracił piłkę i nie zdążył zagrozić Sergiuszowi Prusakowi.

W 63. minucie ponownie próbował Pawłowski, jednak futbolówka minęła słupek. Do tego momentu motor napędowy akcji Lecha nie pokazał maksimum możliwości.

Drużyna Lecha za wszelką cenę chciała strzelić bramkę, lecz przed polem karnym rywala niedokładnie odgrywali do partnerów lub nie do końca mieli pomysł na rozmontowanie obrony przeciwnika.

W 70. minucie w dobrej kombinacyjnej akcji, Darko Jevtic wystawił w polu karnym piłkę zmiennikowi Mihaiowi Radutowi, lecz jego strzał został obroniony przez bramkarza. Gospodarze nacierali z co raz większą mocą, lecz wciąż doskwierała drużynie nieskuteczność podań pod polem karnym rywala, a gdy udało się oddać strzał, nie mógł sprawić problemów bramkarzowi.

Chwilę później ponownie w dogodnej sytuacji znalazł się Radut, lecz jego uderzenie zostało zablokowane przez obrońcę gości.

W 74. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jevticia, strzał oddał Jan Bednarek, lecz piłka poszybowała nieco ponad bramką.

Oblężenie jednak wciąż trwało, a goście z Łęcznej rozpaczliwie bronili się przez atakami wicelidera tabeli. Po zamieszaniu w polu karnym, piłka zmierzająca ku spojeniu słupka z poprzeczką, została w ostatniej chwili wybita przez bramkarza.

Jednak w 84. minucie to goście mogli niespodziewanie wyjść na prowadzenie – Bartosz Śpiączka stanął oko w oko z golkiperem Kolejorza, lecz uderzył prosto w Putnocky’ego.

Po tej akcji gra uspokoiła się, jakby Lech lekko podupadł na duchu. Wciąż jednak nie przestawał atakować, choć nie z takim zaparciem jak we wcześniejszych minutach. Nie przyniosło to jednak pozytywnego rezultatu i piłkarze nie sprawili prezentu kibicom na 95. urodziny klubu, uzyskując jedynie bezbramkowy remis z ostatnią drużyną tabeli Ekstraklasy.

 

 

 

Tagged with:
 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.