W 25. kolejce Lotto Ekstraklasy, Lech Poznań pokonał Śląsk Wrocław 2:1.

I połowa

 

Dla obu drużyn spotkanie miało pierwszorzędne znaczenie – Lech musiał wygrać, by zbliżyć się do czołówki walczącej o mistrzostwo kraju, Jagiellonii Białystok i Legii Warszawa, z kolei tylko zwycięstwo podtrzymałoby Śląskowi nadzieje na awans do grupy mistrzowskiej.

Żadna z drużyn nie ruszyła jednak do stanowczych ataków. Trudno się dziwić piłkarzom, którzy grali w piłkę przy -9 stopniach.

W 8. minucie Elvir Koljic przejął piłkę tuż przed polem karnym rywala, jednak oddał strzał prosto w bramkarza, pomimo takiego prezentu od obrońców Śląska.

Po tej akcji inicjatywę przejęli przyjezdni, jednak nie potrafili jej przekuć w sytuację bramkową. Z kolei akcje Lecha były duszone w zarodku.

W końcu Kokejorz przycisnął rywala, jednak strzał Nicklasa Barkrotha został zablokowany przez obrońcę. Bylo to jednak chwilowe przebudzenie, gdyż po chwili obie drużyny wróciły do formy z poprzednich minut – wielu strat piłki i multum niedokładnych podań.

W 39. minucie Marcin Robak doszedł do strzału kilka metrów przed bramką, jednak uderzył mocno nad poprzeczką.

Do końca drugiej połowy nie wydarzyło się nic powodującego zawał u kibiców. Słaba pierwsza połowa w wykonaniu obu ekip zakończyła się bezbramkowym remisem.

 

II połowa

 

Na początku drugiej części meczu to Lech pokazał, że bardziej zależy mu na wygranej. W 57. minucie, w polu karnym strzeżonym przez Jakuba Słowika, doszło do strzeleckiego zamieszania z udziałem kilku piłkarzy gospodarzy, jednak piłka nie wylądowała w bramce.

Niedokładność podań aż raziła po oczach widzów, podobnie usilne próby, za każdym razem nieudane, dośrodkowań Kolejorza.

Przez długi czas nie oglądaliśmy żadnego groźnego strzału żadnej z drużyn, co tylko rozzłościło kibiców. W końcu padła jednak bramka dla gospodarzy – w 81. minucie po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry, gola głową zdobył Oleyiy Khoblenko.

Już minutę później wyrównał były piłkarz Lecha Poznań, Marcin Robak. Napastnik wybiegł do piłki, minął bramkarza i uderzył w długi róg z ostrego kąta. Piłka minęła kilku obrońców i trafiła do siatki.

W kolejnej minucie Kolejorz mógł znów wyjść na prowadzenie, jednak strzał rywala zatrzymał Słowik. Do dobitki nie doszło w ostatniej chwili dzięki wybiciu obrońcy.

W 89. minucie fani Lecha krzyknęli z radości, gdy do siatki rywala strzelił Christian Gytkjaer, ale sędzia liniowy odgwizdał spalonego. Jednak do akcji wkroczył VAR i po ponownym przeanalizowaniu sytuacji, bramka została uznana. Jak się okazało, był to gol na miarę zwycięstwa Kolejorza.

Dzięki trzem zdobytym punktom poznaniacy wkroczyli na trzecie miejsce w tabeli, z kolei Śląsk prawdopodobnie pożegnał się z możliwością wskoczenia do grupy mistrzowskiej.

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.