W spotkaniu 35. kolejki Lotto Ekstraklasy, Lech Poznań przegrał z Jagiellonią Białystok 0:2.

 

I połowa

 

Już w 2. minucie spotkania zawody zostały przerwane ze względu na dym pochodzący z rac odpalonych przez kibiców Lecha. Obie strony po wznowieniu gry spieszyły się z wyprowadzaniem akcji, lecz nie zawsze pośpiech jest dobrym doradcą.

Kolejne minuty płynęły leniwie ze względu na grę obu drużyn – szwankowało ostatnie podanie pod obydwoma polami karnymi. Jagiellonia uparcie próbowała gry dośrodkowaniem, lecz kolejne strzały głową nie zbliżały się do celu.

W 16. minucie, dla odmiany, indywidualną akcją na skrzydle popisał się Arvydas Novikovas, który po minięciu obrońcy zagrał do Ciliana Sheridana. Napastnik niskim strzałem nie dał szans Matusowi Putnockiemu.

Lech przebudzony straconym golem próbował od razu zagrozić Jagiellonii, nie było to jednak łatwe zadanie wobec dobrze zorganizowanej defensywy. Goście wyczekiwali z kolei na okazję, by odzyskać piłkę i poprowadzić ją pod pole karne rywala. W 27. minucie mocnym strzałem z woleja popisał się Robert Gumny, jednak futbolówka o centymetry minęła okienko bramki strzeżonej przez Mariana Kelemena.

Jaga już chwilę później mogła podwyższyć prowadzenie, jednak po szybkiej wymianie podań za mocno wyrzucony został Sheridan i zmuszony do strzału z ostrego kąta spudłował.

W ostatnim kwadransie Lech przycisnął rywala i zobaczyliśmy tego efekty – po dośrodkowaniu z prawej strony piłka wylądowała na słupku po strzale głową. Była to dotychczas najgroźniejsza sytuacja Kolejorza.

W pierwszej połowie nie zobaczyliśmy więcej emocjonujących sytuacji. Wynik nie uległ zmianie, Lech przegrywał do przerwy z Jagiellonią 0:1.

 

II połowa 

 

Pierwsze minuty nie poruszyły widzów obu zespołów. Bardziej zdecydowany był jednak Lech, co wydaje się oczywiste wobec niekorzystnego rezultatu, jednak zbyt często tracił piłkę przed polem karnym rywala.

W 56. minucie stadion zamarł. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do siatki po strzale głową trafił Bartosz Kwiecień, podwyższając prowadzenie.

Lech nie poddawał się i wciąż kontynuował akcje ofensywne, jednak nie wynikało z tego żadne zagrożenie dla golkipera Jagi. Nastąpiły spokojne minuty meczu, kiedy nie oglądaliśmy ciekawych sytuacji. Lech był nieustannie przy piłce, jednak nie potrafił stworzyć akcji bramkowej, zbyt często tracąc piłkę w okolicy szesnastki gości.

W ostatnich dziesięciu minutach spotkania kibice stracili wiarę w zespół, wychodząc wcześniej ze stadionu, piłkarze również nie wyglądali, jakby mieli zmienić bieg meczu.

Faktycznie wynik nie uległ zmianie. W kluczowej kolejce dla obu drużyn, to Jagiellonia okazała się górą i wciąż liczy się w walce o mistrzostwo. Lech, choć zachował matematyczne szanse na tytuł, prawdopodobnie będzie musiał zadowolić się trzecim miejscem – jedynie cud zmieniłby sytuację, w jakiej znalazł się Kolejorz na koniec sezonu.

 

 

 

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.