Doktor Who. Niejeden o nim słyszał. Niejeden widział. Znajdą się jednak i tacy, którzy o jego istnieniu nie mają pojęcia. Brytyjski serial science fiction o podróżującym w niebieskiej policyjnej budce kosmicie, który przemierza przestrzeń i czas. Tak, pokrótce, można streścić fabułę tego serialu. Jest to jednak ogromne uproszczenie…

Doktor Who ma długą historię, a to dlatego, że na ekranach telewizorów pojawił się już w 1963 roku. Trochę dawno, czyż nie? Można by się zastanawiać, jak tak stary serial przetrwał do dziś. To z całą pewnością fenomen pod tym względem. W końcu ponad 50 lat, wliczając przerwę od 1996 do 2005 roku, kiedy nie był nadawany, to całkiem niezły wynik i niejeden serial, po tak długim czasie emisji, mógłby się znudzić. Ale nie Doktor. Zapytacie dlaczego? Chętnie spróbuję na to pytanie odpowiedzieć. Jest to m.in. spowodowane tym, że zmiana jest niezbędnym elementem fabuły. Zmienia się nie tylko Doktor, ale także jego towarzysze, scenarzysta czy nawet klimat serii, jednocześnie cały czas pozostający tym starym, dobrym Doktorem Who.

Kim jest Doktor? Tak się składa, że Doktor to nie tytuł naukowy, a imię głównego bohatera. Może się to na początku wydawać dziwne, ale zapewniam, że nie to jest w tym serialu najdziwniejsze. Ten właśnie Doktor podróżuje w niebieskiej policyjnej budce, której wygląd kiedyś się zmieniał, ale jej kamuflaż się popsuł i od tamtej pory została policyjną budką. Jego ‘bronią’ jest soniczny śrubokręt, który może np. otworzyć zamek, przeanalizować jakiś obiekt, ale to tylko niewielka część tego, co ów śrubokręt potrafi. Niestety jego słabym punktem jest drewno, gdyż tak się składa, że jest ono jedynym materiałem, na które śrubokręt nie działa.
Ponadto, nasz bohater nie należy do rasy ludzkiej, pochodzi z planety Gallifrey, która jest domem Władców Czasu. Władcy Czasu posiadają dwa serca i żyją znacznie dłużej niż przeciętny człowiek, mam tu na myśli setki czy tysiące lat. Jest to możliwe dzięki tzw. regeneracji, której Doktor poddaje się w momencie “śmierci”. Po regeneracji zmienia się całkowicie, czy to jego twarz, czy charakter. Właśnie dzięki temu serial miał okazję ukazywać się przez niemal 50 lat, a do tej pory można oglądać dwunastu Doktorów, a Trzynasty czy raczej Trzynasta została niedawno ogłoszona i sezony z nią będą dopiero kręcone. Jest jeszcze Doktor z Wojny Czasu, ale on nie jest liczony wraz z innymi.

By nie czuć się samotnym Doktor podróżuje z ziemskimi towarzyszami w TARDIS (Time and Relative Dimensions in Space), czyli wcześniej wspomnianej niebieskiej budce policyjnej, która jest większa w środku, co jest możliwe dzięki temu że jej wnętrze znajduje się w innym wymiarze. Świat Doktora ma wiele zawiłości, niejednokrotnie po prostu trzeba zaakceptować pewne rzeczy, jak dinozaury, Nefertiti i ktoś na kształt Indiany Jonesa na statku kosmicznym, gdzie z kolei największym antagonistą jest David Bradley, znany z roli Waldera Fray’a lub jak kto woli Filcha. A to tylko jeden odcinek a jest ich wiele, obecnie wyszło 10 serii z New Who, a jest jeszcze Classic Who. O sezonach Classic niestety niewiele mogę powiedzieć gdyż dopiero się za nie zabieram, ale mogę co nieco napisać o New Who.

New Who, czyli odcinki po przerwie, gdzie oglądamy Dziewiątego Doktora granego przez Christophera Eccelstona. Dziewiąty wydaje mi się jednak odrobinę niedoceniany, co może dziać się przez to, że obecny był tylko przez jeden sezon. Później zastąpił go David Tennant, przez wielu uwielbiany. Skłamałabym gdybym powiedziała,że nie darzę wielką sympatią Dziesiątego (Tennant), który był tak blisko moralnie i mentalnie człowiekowi. Jednak to Jedenasty, grany przez Matta Smitha, był pierwszym Doktorem z którym miałam do czynienia. Lata temu w jakieś wakacje przypadkiem trafiłam na BBC na ten serial i tak już zostałam. Moim absolutnym faworytem, przynajmniej do tej pory jest Dwunasty Doktor, którego gra Peter Capaldi. Niesamowity aktor, który może być po części odmienny od pozostałych trzech z New Who, bardziej wyrachowany i chłodny, od razu widać, że to kosmita. Również nie taki młody, gdyż różnica wieku między Smithem czy Tennantem a Capaldim jest spora.

bbc.co.uk

Najlepszym momentem by zacząć przygodę z serialem wydaje mi się seria piąta, w której pojawia się Jedenasty, gdyż wcześniejsze sezony mogą być odrobinę zbyt kiczowate i niewprawiony widz mógłby się przestraszyć. Nie mniej, polecam zaczynać od pierwszej serii, czyli Dziewiątego Doktora. Jest tam wiele cudownych odcinków, np. The empty child, z dzieckiem w masce gazowej ciągle zadającym pytanie “Are you my mummy?”. Akcja odcinka dzieje się w Londynie, który opanowała epidemia w czasie wojny. Gwarantuję że oglądanie go późną nocą może odrobinę przestraszyć. Ale w tym właśnie odcinku pierwszy raz poznajemy Kapitana Jacka Harknessa, genialną postać, która dodaje uroku serii pierwszej jak i następnym. Choć występuje bardziej epizodycznie to zdecydowanie przyciąga uwagę, a gdyby kogoś wyjątkowo zainteresował to zachęcam do obejrzenia przygód Kapitana Jacka w serii Torchwood, w której gra główną rolę. Za Torchwood odpowiada Rusell T. Davies, scenarzysta pierwszych czterech serii Doktora. Po RTD w Doktorze pałeczkę przejął Steven Moffat (współtwórca serialu Sherlock), który obecnie zrezygnował z tworzenia serialu, a jego miejsce zajmie Chris Chinball (Broadchurch).

Równie ważni co Doktor są jego towarzysze. To z nimi podróżuje, z nimi przeżywa liczne przygody. Zmieniają się tak samo jak Doktor, po jednym lub kilku sezonach. Najczęściej jest to kobieta, ale zdarzają się i mężczyźni. Jedne towarzyszki są mniej, inne bardziej irytujące. Jedne są cudowne i oglądanie odcinków z nimi to czysta przyjemność, ale zdarzają się takie, gdzie to katorga i każdy odcinek bez nich jest na miarę złota. Ale to nic nowego, nie da się lubić każdego, a przecież dobry serial to taki który wywołuje emocje. Jednak nie zamierzam rozpisywać się tu o doktorowych towarzyszach, to temat na osobny artykuł.

9gag.com

Doktor Who to niezwykły serial, którego świat jest bardzo rozbudowany. Praktycznie wszystko może się tam wydarzyć i nic go nie ogranicza, co jest bardzo wygodne dla twórców. Niezapomniane przygody i postacie to coś, co pozwoliło cieszyć się serialowi wielką sławą przez wiele lat. Ba! Jego sława sięga przecież do wielu krajów, wszak serial pobił rekord Guinessa za jednoczesną emisję w największej liczbie krajów, a także za najdłuższy serial SF. Doktor dostarcza wielu emocji, może sprawić, że po obejrzeniu kilku odcinków całkiem inaczej spojrzysz na posągi płaczących aniołów, czy dzieci w maskach. Nie mniej, szczerze zachęcam do obejrzenia i podzielenia się swoimi wrażeniami. A może już widzieliście Doktor Who, może macie swych ulubieńców, wtedy zachęcam do zdradzenia, kim oni są.

Martyna Pruczkowska

Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.