Oto jest – drugi rozdział cyklu mini-artykułów pod tytułem „Chędoga kurwa pyją jebana”, które mają za zadanie przybliżyć czytelnikowi historię wybranej grupy polskich wulgaryzmów. Tym razem pod lupę bierzemy akty seksualne. Autorka zaplanowała 5 artykułów. Zapraszamy do wcześniejszej lektury wstępu i pierwszego rozdziału.



Oto jest – drugi rozdział cyklu mini-artykułów pod tytułem „Chędoga kurwa pyją jebana”, które mają za zadanie przybliżyć czytelnikowi historię wybranej grupy polskich wulgaryzmów. Tym razem pod lupę bierzemy akty seksualne. Autorka zaplanowała 5 artykułów. Zapraszamy do wcześniejszej lektury wstępu i pierwszego rozdziału.

Czytając „Wiedźmina” Andrzeja Sapkowskiego wiele lat temu zachwyciły mnie dwa niezwykle wdzięcznie brzmiące słowa: rzyć i chędożyć. Może wynika to z nagromadzenia głosek szczelinowych, lub mocnego brzmienia, jednak zapadły mi w pamięć. Dziś zajmę się drugim z nich. Gdy trafiłam na pierwszy rok polonistyki i usłyszałam zwrot „ochędożona Maryja” nie do końca wiedziałam, jak mam reagować. Byłam przekonana, iż archaizm ten niewątpliwie oznacza czynność seksualną.

Okazało się, że nic bardziej mylnego. Co prawda wyraz jest archaizmem i to jednym ze starszych zachowanych w języku i nadal będących w użyciu, ale w słowniku staropolskim zarejestrowany jest jako porządkować. W wypadku czasownika zwrotnego zapisuje natomiast mycie, oczyszczanie się, ewentualnie upiększanie „na to mamy najświętsze sakramenty nasze, a zwłaszcza pokutną spowiedź: abyśmy się często chędożyli i proch ten i błoto serc naszych ocierali”1. Ta definicja utrzymuje się aż do XX wieku w niezmiennej postaci. W słowniku warszawskim jako akt seksualny znajduje się na czwartej pozycji znaczeniowej, nadal daleko w tyle za porządkowaniem. Dopiero w najnowszych słownikach znaczenie wulgarne wysuwa się na plan pierwszy. Jest to więc kolejny neosemantyzm. Dzięki prozie Sapkowskiego został spopularyzowany wśród młodzieży do tego stopnia, że niemal zupełnie wyparł pierwotne znaczenie słowa.

Prawdopodobnie nadał mu takie znaczenie Tadeusz Boy-Żeleński, który napisał „Nowoczesną sztukę chędożenia”. Co jednak utrzymywanie w czystości, porządkowanie ma wspólnego z seksem, że tak łatwo doszło do modyfikacji sensu? Z pośrednią pomocą przychodzi Bańkowski, który wyprowadza wyraz od germańskiego „hand”, co sprowadzałoby etymologię przymiotnika „chędogi”, od którego powstał analizowany czasownik, do „mający zręczne dłonie, biegły w jakimś rzemiośle, sztuce”. Idąc tą drogą interpretacji uwspółcześnione znaczenie „chędożyć” zdaje się być bliższe pierwotnemu sensowi podstawy słowotwórczej. Szczególnie, jeśli zachowamy w pamięci tytuł dzieła Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który najwyraźniej lubował się w nadawaniu starym, przechodzonym słowom znaczenia wulgarnego i odświeżania ich w ten sposób. Podobnie, jak „dziwka”, „chędożyć” jest przykładem słowa o wcześniejszym nacechowaniu pozytywnym. Aby jednak móc dokładniej przeanalizować transformację tego słowa, należałoby sięgnąć po bezpośrednie źródła, a nie wyłącznie słowniki, które w tym momencie okazują się niewystarczające.

Podobnym przykładem utracenia neutralnego zabarwienia na rzecz wulgarnego określenia już nie tylko stosunku seksualnego, ale także szerzej – sposobu mówienia i zachowywania się – jest pierdolić. Bańkowski zaznacza, że był to zwrot słyszany nawet na salonach „Co ona pierdoli?” padało z ust tak szanowanych ludzi, jak Józef Wybicki. Jego podstawą słowotwórczą jest „pierdoła”, czyli osoba mówiąca głupoty i niedorzeczności. To z kolei derywacja dodatnia od pierdzieć. W słowniku staropolskim nie odnajdujemy jeszcze słowa, ale „pierdzieć” ma już to samo znaczenie, co „pierdolić”. Jak widać znaczenie wyprzedziło słowo i zrodziło potrzebę stworzenia nowego derywatu, gdyż już w słowniku XVI wieku odnajdujemy zwrot w swoim dotychczasowym znaczeniu. Nie jest on jednak uważany za ordynarny. Świadczy o tym fakt, że zarejestrowany został w słowniku Lindego, który jak wiadomo wyjątkowo dbał o etyczną i estetyczną stronę swojej pracy.

Natomiast już praca Niedźwiedzkiego odnotowuje znaczenie wulgarne. Oznacza to, że na przełomie XIX/XX wieku musiało dojść do dość gwałtownych przemian w obrębie semantyki słowa „pierdolić”. Być może zjawisko do tej pory występujące w normie potocznej stało się na tyle silne, iż językoznawcy zmuszeni zostali do wykluczenia dotychczasowego znaczenia z obrębu normy wzorcowej. Pod wpływem działania tłumu słowo nabrało znaczenia ordynarnego, przez co dalsze używanie go na salonach byłoby niewybaczalnym faux pas.

Wyraz „rżnąć”, a raczej jego brak w zasobie leksykalnym m.in. słownika XVI wieku i Bańkowskiego utrudnia analizę jego rozwoju. Wcześniejsi badacze2 wskazują na pochodzenie od „rzezać”. Słowo uległo zmianie nie tylko znaczeniowej, ale również ortograficznej. Dawniejsza form „rznąć” zastąpiona została przez „rżnąć” dopiero w XX wieku, słownik warszawski odnotowuje nadal formę wcześniejszą jako dominującą, choć pojawia się już wariantywna pisana przez „rż”. W tymże leksykonie pojawia się również obraźliwe znaczenie słowa. Z kolejnym utrudnieniem badacz spotka się w momencie otwarcia słownika staropolskiego, gdzie od rznąć odsyłają nas do wielu prefiksalnych derywatów, m.in. oderznąć, przerznąć (przesiać), przyrznąć (krótko uciąć), urznąć, zarznąć. Jak widać, była to w dobie średniowiecza niezwykle płodna podstawa słowotwórcza. Zawsze konotuje skracanie, rozrzedzanie, pomniejszanie, często związane z krojeniem. Współcześnie wyraz ten ma nadal kilka znaczeń, między innymi przewrócić się (wyrżnąć się), udawać (rżnąć głupa), zabić, a także odbywać stosunek seksualny, jeśli użyjemy go w formie zwrotnej. Pod słowem kryje się niespotykane bogactwo negatywnych skojarzeń. Trudno jednoznacznie stwierdzić, skąd pochodzą tak różnorodne i brutalne odniesienia. Wszystkie łączą się z doznawaniem uszczerbku na zdrowiu. Słowo zresztą nadal używane jest w swoim pierwotnym znaczeniu, np. urżnij mi kawałek czegoś, choć jest to fraza recesywna i często budzi śmiech ze względu na wulgarne skojarzenia.

Ostatnim wyrazem z koła semantycznego związanego z odbywaniem stosunku seksualnego jest słowo „jebać”. Prawdziwy relikt, prawdopodobnie obecny w polszczyźnie równie długo, co analizowana na początku „kurwa”. Bańkowski wskazuje na obecność prasłowa „yabhati”. Jednak badacz uznaje słowo za recesywne i reliktowe. Jako, że mam uszy, nie mogę się z tym zgodzić. Określenia takie, jak „jeb się” lub „ale jestem wyjebany” są nadal żywe w potocznej polszczyźnie i mają się nad wyraz dobrze. Słowo odnotowane już w słowniku staropolskim, nie odnajdziemy go wśród wyrazów z XVI wieku tylko dlatego, że pod „jebać” znajduje się odsyłacz do „wyjebać”, którego jak wiadomo nie ma ze względu na przerwanie prac nad dziełem.

Grochowski natomiast na plan pierwszy wysuwa znaczenie nie seksualne, lecz „ignorować coś, nie przejmować się czymś”. Wymienia 12 znaczeń, jednym z ważniejszych jest również funkcja ekspresywna tego zwrotu. Jest to zdecydowanie wyraz o najszerszym zastosowaniu spośród trzech podanych przeze mnie przykładów, tym dziwniejsze wydają się być insynuacje Bańkowskiego, jakoby był recesywnym.

Marta Ciesielska

1Cyt.  Za Słownik XVI wieku, Kazania Skargi

2m.in.  Brűckner w swoim słowniku etymologicznym

 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.